Jacek Borkowski zostawił narzeczoną tuż przed ślubem. Po latach wyznał, dlaczego uciekł od ołtarza

Jacek Borkowski dziś jest szczęśliwym mężem Jolanty, z którą związał się w 2023 roku. Zanim jednak ułożył sobie życie u jej boku, miał za sobą kilka ważnych relacji. Jedna z nich mogła zakończyć się ślubem, ale aktor w ostatniej chwili wycofał się z decyzji. Po latach tłumaczył, że był zbyt młody i nie potrafił udźwignąć tak poważnej odpowiedzialności.

Widzowie od lat kojarzą Jacka Borkowskiego przede wszystkim z rolą Piotra Rafalskiego w serialu „Klan”. Zanim jednak na dobre związał się z aktorstwem, próbował swoich sił także jako wokalista. I to właśnie śpiew dał mu pierwszą dużą rozpoznawalność.

Przełomowy okazał się dla niego występ na festiwalu w Zielonej Górze w 1975 roku. Młody Borkowski zwrócił wtedy uwagę publiczności i ekspertów, a jego popularność zaczęła szybko rosnąć. Do dziś powtarza się, że w tamtym czasie nie mógł opędzić się od fanek.

Dopiero później zdecydował się mocniej postawić na aktorstwo. Ukończył szkołę teatralną i zaczął występować na scenie warszawskiego Teatru Ateneum. Zanim jednak jego zawodowa droga nabrała rozpędu, za kulisami muzycznego świata wydarzyło się coś, co mocno wpłynęło na jego życie prywatne.

Podczas festiwalu w Zielonej Górze poznał Teresę Majewską. Była od niego kilka lat starsza i również związana ze sceną muzyczną. Wykonywała wtedy utwór Bułata Okudżawy „Tam za siódmą górą”.

Borkowski szybko zwrócił na nią uwagę. Po latach wspominał, że była subtelna, piękna i zrobiła na nim ogromne wrażenie. To uczucie pojawiło się nagle, ale okazało się dla niego bardzo ważne.

„Była taka subtelna i piękna. Wpadliśmy sobie w oko i zaczęliśmy się spotykać. To była moja pierwsza w życiu Walentynka. Jak ona śpiewała…” — wspominał Jacek Borkowski.

Relacja rozwijała się szybko, a Teresa została ciepło przyjęta także przez matkę aktora. Kobieta miała lubić wizyty ukochanej syna i cieszyć się, gdy pojawiała się w domu. Problemem była jednak odległość.

Teresa mieszkała na stałe w Zielonej Górze, a Borkowski w Warszawie. Dzieliło ich około 450 kilometrów, co w tamtych czasach nie było łatwe do pokonania na co dzień. Mimo to początkowo zakochani wierzyli, że uda im się utrzymać związek.

Przez pewien czas odległość nie wydawała się przeszkodą nie do przejścia. Para spotykała się, budowała relację i planowała wspólną przyszłość. Po czterech latach Borkowski oświadczył się Teresie.

Wydawało się, że wszystko zmierza w stronę ślubu. Rozpoczęły się przygotowania, a narzeczeni mieli stanąć na ślubnym kobiercu. Wtedy jednak aktora zaczęły dopadać coraz poważniejsze wątpliwości.

Po latach przyznawał, że związek na odległość okazał się trudniejszy, niż początkowo sądził. Zwłaszcza dla bardzo młodych ludzi, którzy dopiero uczą się odpowiedzialności i stałości.

„Na odległość to można paczkę sobie wysłać, a żeby przetrwało uczucie, to musi być coś więcej, zwłaszcza u tak młodych ludzi” — mówił.

Ostatecznie Jacek Borkowski nie zdecydował się na ślub. Zakończył relację z Teresą tuż przed tym, jak mieli zalegalizować związek. Kupił jej bilet na pociąg i odesłał do rodzinnego miasta.

Dla wielu osób taka decyzja mogłaby zabrzmieć bezwzględnie, ale aktor po latach tłumaczył ją własną niedojrzałością. Nie ukrywał, że nie był wtedy gotowy na małżeństwo i wszystkie konsekwencje, które się z nim wiążą.

„Nie byłem gotowy na tak poważny krok. Byłem za młody i nie udźwignąłem tej odpowiedzialności. Teresa nie żywiła jednak do mnie urazy” — wyznał.

Według Borkowskiego była narzeczona nie miała do niego pretensji. Choć ślub nie doszedł do skutku, ich relacja nie zakończyła się całkowitym zerwaniem kontaktu. Przez wiele lat po rozstaniu nadal utrzymywali ze sobą więź.

Teresa Majewska przez ponad 20 lat wysyłała mu pocztówki z pozdrowieniami. To pokazuje, że mimo bolesnego finału narzeczeństwa nie pozostała między nimi jedynie gorycz.

Z czasem jednak kontakt się urwał. Życie poprowadziło ich w różne strony, a Borkowski przyznał, że nie wie, co dziś dzieje się z dawną ukochaną.

„Nie mam pojęcia, co się z nią dzieje. Wierzę, że znalazła w życiu swoje szczęście” — podsumował.

Dziś aktor jest mężem Jolanty i mówi o swoim życiu z zupełnie innej perspektywy. Historia z Teresą Majewską pozostała jednak jednym z najbardziej zaskakujących rozdziałów jego przeszłości.

To opowieść o młodej miłości, wielkich planach i strachu, który okazał się silniejszy niż decyzja o ślubie. Borkowski nie próbował udawać bohatera tej historii. Po latach przyznał wprost, że po prostu nie był gotowy.

Narzeczona miała mu wybaczyć, a oni sami przez długi czas potrafili utrzymać kontakt mimo rozstania. Ale do ołtarza już nie doszli, a Borkowski zapamiętał tamten moment jako dowód, że czasem sama miłość nie wystarcza, gdy brakuje dojrzałości do odpowiedzialności.