Urszula Dębska po latach mówi o „romansach”, których nigdy nie było. Łączono ją z Mroczkiem i Malinowskim

Urszula Dębska przez lata musiała mierzyć się z plotkami dotyczącymi jej życia uczuciowego. Aktorkę znaną między innymi z „Plebanii” i „Pierwszej miłości” media łączyły najpierw z Rafałem Mroczkiem, a później z Michałem Malinowskim. Dziś sama mówi o tych historiach z dystansem i żartuje, że były to „romanse, których nie było”. W rzeczywistości z kolegami po fachu łączyły ją sympatia, przyjaźń i wspólne pasje.

Urszula Dębska bardzo wcześnie weszła do świata telewizji. Miała zaledwie 12 lat, gdy zaczęła występować w „Plebanii”.

Rola w popularnej telenoweli przyniosła jej rozpoznawalność i ogromną sympatię widzów. Jak sama przyznawała po latach, tak szybkie zainteresowanie nie pozostało bez wpływu na młodą aktorkę.

„Zaczęłam gwiazdorzyć. Na szczęście rodzice szybko sprowadzili mnie na ziemię” — wspominała w rozmowie z Plejadą.

Dorastanie w cieniu popularności nie było jedynym wyzwaniem. Urszula Dębska jest córką aktora Andrzeja Dębskiego i długo mierzyła się z tym, że część osób patrzyła na nią głównie przez pryzmat znanego nazwiska.

Aktorka nie ukrywała, że bardzo zależało jej na udowodnieniu, że ma własny talent, własną drogę i nie chce być oceniana wyłącznie przez rodzinne skojarzenia.

„Nikogo nie interesowały role, które grałam” — mówiła na łamach „Głosu Pomorza”.

Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy media zaczęły interesować się jej prywatnymi relacjami. Szczególnie głośno zrobiło się o jej znajomości z Rafałem Mroczkiem.

„Zainteresowanie mną pojawiło się dopiero w momencie, gdy poznałam Rafała Mroczka, czyli – zdaniem niektórych – miłość mojego życia” — wyznała.

Dębska i Mroczek faktycznie spędzali razem czas. Aktorka potwierdzała, że przez pewien okres spotykali się towarzysko, ale nigdy nie było to coś, co można byłoby nazwać wielkim romansem.

Oboje dobrze czuli się w swoim towarzystwie, jednak żadne z nich nie miało nacisku na stworzenie związku.

Dla plotkarskich mediów wystarczyło jednak, że pojawiali się razem publicznie. Wtedy natychmiast zaczynały się domysły, sugestie i teksty o nowej parze.

Urszula Dębska próbowała ucinać te spekulacje spokojnie i jasno.

„Znamy się z Rafałem bardzo długo, przyjaźnimy się, dobrze się ze sobą czujemy. Tylko tyle i aż tyle” — powiedziała dziennikarzowi „Faktu”, gdy paparazzi zauważyli ją na spacerze z gwiazdorem „M jak miłość”.

To zdanie dobrze pokazuje, jak bardzo różniła się rzeczywistość od medialnych nagłówków. Aktorka mówiła o przyjaźni, a nie o gorącym uczuciu.

Z czasem zaczęła też zauważać pewien schemat. Wystarczyło wspólne zdjęcie z kimś rozpoznawalnym, by natychmiast pojawiały się informacje o rzekomym partnerze.

„Za każdym razem, gdy przyjdę gdzieś z kimś rozpoznawalnym lub zrobimy sobie razem zdjęcie, czytam, że to mój nowy partner” — napisała, gdy jeden z tabloidów opublikował jej fotografie z tancerzem, z którym miała wystąpić w „Tańcu z gwiazdami”.

Rafał Mroczek nie był jedynym mężczyzną, z którym łączono Urszulę Dębską. Po latach podobne plotki pojawiły się przy okazji jej relacji z Michałem Malinowskim.

Aktorzy poznali się na planie „Pierwszej miłości”. Szybko okazało się, że dobrze się dogadują nie tylko podczas pracy.

Urszula i Michał bywali razem w modnych warszawskich klubach, pojawiali się na eventach i chętnie pozowali do wspólnych zdjęć na ściankach.

Dla obserwatorów show-biznesu to było więcej niż wystarczające. Zaczęto sugerować, że między nimi jest coś więcej niż koleżeńska sympatia.

Plotki podgrzał jeszcze ich udział w teledysku do piosenki „Mary Jane” zespołu Ogień. Dębska i Malinowski zagrali tam kochanków, a pełne namiętności sceny szybko zwróciły uwagę.

Widzowie mogli łatwo przenieść ekranową chemię do prawdziwego życia. Aktorzy jednak nie potwierdzali, że są parą.

Kiedy pytano ich o relację, raczej omijali temat albo odpowiadali z humorem.

„Pracujemy razem nie tylko przy serialu, ale też przy innych projektach. O niczym innym nie wiem” — żartowała Urszula w rozmowie z magazynem „Party”.

Ich bliskość miała też bardzo konkretny, wspólny fundament. Połączyła ich pasja do żeglowania.

Latem 2018 roku gwiazdy „Pierwszej miłości” wybrały się razem na Mazury. Publikowali w mediach społecznościowych kadry znad jezior, czym tylko wzmacniali zainteresowanie internautów.

Dla fanów i mediów wspólne wakacyjne zdjęcia wyglądały jak kolejny dowód na związek. Dla nich była to jednak przede wszystkim wyprawa związana z żaglami i wspólną pasją.

Po powrocie z Mazur Urszula Dębska i Michał Malinowski pojawili się razem w „Dzień Dobry TVN”. Opowiedzieli wtedy o miłości do żeglarstwa, która ich połączyła.

To była relacja oparta na wspólnych zainteresowaniach, pracy i przyjaźni. Mimo to pytania o romans wciąż wracały.

Z czasem ich drogi zawodowe i życiowe zaczęły się rozchodzić. Michał Malinowski wyruszył w samotny rejs dookoła świata, a Urszula Dębska zrezygnowała z udziału w telenoweli Polsatu.

Aktorka zajęła się fotografią i zaczęła coraz mocniej chronić prywatność.

Dziś niechętnie opowiada o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami jej domu. Nie buduje zainteresowania wokół związków i nie zdradza szczegółów życia osobistego.

O Michale Malinowskim mówi, że nadal jest jej serdecznym przyjacielem.

Z Rafałem Mroczkiem nie utrzymuje już kontaktu.

Po latach Urszula Dębska może patrzeć na dawne medialne doniesienia z większym dystansem. Wie, że część historii była budowana bardziej na wyobraźni obserwatorów niż na faktach.

W świecie show-biznesu wspólne wyjście, zdjęcie, spacer czy praca przy jednym projekcie często wystarczają, by pojawiły się spekulacje o romansie.

Dębska przekonała się o tym wielokrotnie. Gdy spotykała się z Rafałem Mroczkiem, od razu zrobiono z tego historię o wielkiej miłości.

Gdy pracowała i przyjaźniła się z Michałem Malinowskim, znów zaczęto szukać w tym drugiego dna.

Aktorka nie zaprzecza, że obie relacje były ważne. Nie ukrywa sympatii ani faktu, że dobrze czuła się w towarzystwie kolegów po fachu.

Jednocześnie jasno daje do zrozumienia, że media dopisywały do tych znajomości więcej, niż naprawdę się wydarzyło.

Dlatego dziś określenie „romanse, których nie było” brzmi jak najlepsze podsumowanie dawnych plotek.


Urszula Dębska przeszła długą drogę od dziecięcej gwiazdy „Plebanii” przez popularność w „Pierwszej miłości” aż po życie bardziej skupione na prywatności i własnych projektach.

Nauczyła się, że rozpoznawalność ma swoją cenę. Czasem nie wystarczy grać, pracować i rozwijać się zawodowo, bo media i tak najchętniej pytają o to, kto stoi obok na zdjęciu.

Dziś aktorka wydaje się podchodzić do tego spokojniej. Nie próbuje już tłumaczyć każdej plotki ani kontrolować wszystkich nagłówków.

Zamiast tego jasno oddziela prawdziwe relacje od historii, które narodziły się głównie w wyobraźni tabloidów.


Z Rafałem Mroczkiem łączyła ją przyjaźń i dobra energia. Z Michałem Malinowskim wspólna praca, żeglarstwo i serdeczna więź.

A wielkie romanse? Jak sama żartuje, to były romanse, których tak naprawdę nigdy nie było.