Filip Chajzer i jego żona Bianka dopiero rozpoczęli wspólny biznes, a już znaleźli się w centrum głośnego konfliktu. Wszystko przez Kazika Staszewskiego, który w wyjątkowo ostrych słowach skomentował pomysł sprzedawania personalizowanych życzeń. Lider Kultu określił taką działalność mianem „prostytucji”, czym wywołał oburzenie prezentera. Chajzer nie zamierzał przemilczeć sprawy, zwłaszcza że od lat był wielbicielem muzyka. W odpowiedzi przypomniał nazwiska znanych osób oferujących podobne usługi, ujawnił kulisy swojego biznesu, a na koniec skierował w stronę Kazika złośliwą uwagę. Nietrudno dostrzec w niej nawiązanie do koncertowej afery, o której swego czasu było bardzo głośno.
Filip i Bianka Chajzerowie postawili na nowy biznes. Ceny od razu przyciągnęły uwagę
Filip Chajzer w ostatnim czasie coraz chętniej rozwija działalność internetową wspólnie ze swoją żoną Bianką.

Małżonkowie postanowili wykorzystać zainteresowanie odbiorców i uruchomili usługę polegającą na przygotowywaniu indywidualnych nagrań z życzeniami.
Pomysł jest prosty. Osoby zainteresowane mogą zamówić film, na którym Filip i Bianka zwracają się bezpośrednio do wskazanego odbiorcy.
Takie nagranie może być prezentem z okazji urodzin, jubileuszu lub innego ważnego wydarzenia.
Usługa jest jednak płatna, a cena zależy od terminu realizacji.
Za standardowe nagranie, przygotowywane w ciągu siedmiu dni, trzeba zapłacić 300 złotych.
Osoby, którym zależy na czasie, mogą zdecydować się na wersję ekspresową.
W takim przypadku życzenia mają zostać przygotowane w ciągu 48 godzin, ale cena wzrasta do 600 złotych.
Oferta małżonków nie kończy się wyłącznie na nagraniach.
Filipa i Biankę można również zaprosić na prywatną imprezę jako gości specjalnych. Koszt takiej usługi ustalany jest indywidualnie.
Nowy pomysł szybko zainteresował internautów, ale nie wszyscy przyjęli go z entuzjazmem.
Jednym z najbardziej krytycznych komentatorów okazał się Kazik Staszewski.
Kazik zobaczył ofertę Chajzerów i nie przebierał w słowach
26 października 2026 roku Kazik Staszewski opublikował na Instagramie nagranie, w którym odniósł się do działalności polegającej na sprzedawaniu życzeń.
Muzyk nie wymienił w przytoczonej wypowiedzi małżonków z nazwiska, ale jego komentarz dotyczył pomysłu oferowanego przez Filipa i Biankę.
Lider Kultu wyraźnie nie był zachwycony taką formą zarabiania na popularności.
„Właśnie ze zgrozą dowiedziałem się, że jakaś para zaproponowała taką usługę, że za pieniądze będzie składać życzenia. To jest prostytucja przecież” – powiedział.
Jego ocena była jednoznacznie negatywna.
Kazik zakwestionował samą ideę pobierania opłat za osobiste życzenia, porównując taką działalność do prostytucji.
Mocne słowa szybko zwróciły uwagę na konflikt między artystą a prezenterem.
Dla Chajzera krytyka była szczególnie przykra z jednego powodu.
Okazuje się, że od młodości ceni twórczość Staszewskiego.
Chajzer nie krył rozczarowania. „Wychowałem się na piosenkach Kazika”
Kiedy Filip Chajzer został poproszony o odniesienie się do wypowiedzi muzyka, nie próbował ukrywać emocji.
Przyznał, że twórczość lidera Kultu od dawna zajmuje ważne miejsce w jego muzycznych wspomnieniach.
Tym bardziej zabolał go sposób, w jaki Kazik ocenił działalność małżonków.
„Wychowałem się na piosenkach Kazika. «12 groszy» potrafię zaśpiewać z pamięci” – powiedział.
Po chwili przeszedł do sedna sprawy.
„Z tym większą przykrością wysłuchałem słów, w których ten człowiek nazywa prostytutkami mnie i, o zgrozo, moją żonę” – dodał.
W ten sposób prezenter przedstawił własny odbiór komentarza Staszewskiego.
Kazik krytykował samą usługę, jednak Chajzer uznał użyte porównanie za obraźliwe również wobec osób, które ją oferują.
Szczególnie nie spodobało mu się, że słowa artysty dotknęły także Bianki.
Nie zamierzał jednak poprzestać na wyrażeniu rozczarowania.
Postanowił pokazać, że podobną działalność prowadzi wiele innych znanych osób.
„Znaleźliśmy się w znamienitym gronie”. Filip odpowiedział Kazikowi ironią
Chajzer sięgnął po ironię, aby zakwestionować ocenę muzyka.
Zwrócił uwagę, że gdyby przyjąć sposób myślenia zaprezentowany przez Staszewskiego, podobne określenie należałoby zastosować wobec wielu cenionych osobistości.
„Na całe szczęście znaleźliśmy się w tej sytuacji w znamienitym gronie innych prostytutek z dużym dorobkiem artystycznym czy sportowym” – odpowiedział.
Prezenter podkreślił, że sprzedawanie personalizowanych życzeń nie jest pomysłem wymyślonym przez niego i żonę.
Taka forma działalności funkcjonuje już od dawna.
Znane osoby udostępniają możliwość zamawiania indywidualnych nagrań, a zainteresowani płacą za czas potrzebny do przygotowania filmu.
W ocenie Chajzera nie ma w tym niczego wyjątkowego ani niewłaściwego.
Dlatego postanowił wymienić konkretne przykłady.
Na jego liście pojawiły się nazwiska znanych aktorów, satyryków i sportowców.
Skiba, Kryszak, Kurowska i Korzeniowski. Chajzer przypomniał, kto jeszcze sprzedaje życzenia
Filip Chajzer wskazał, że w Polsce od lat działa serwis Twój Bohater, który umożliwia zamawianie spersonalizowanych nagrań od rozpoznawalnych osób.
Wśród twórców oferujących podobne usługi wymienił Krzysztofa Skibę, Jerzego Kryszaka i Joannę Kurowską.
Przypomniał również nazwisko Roberta Korzeniowskiego, znanego olimpijczyka.
„Od lat takie życzenia można zamówić w serwisie Twój Bohater. Są tu takie gwiazdy jak Krzysztof Skiba, genialny Jerzy Kryszak, świetna aktorka Joanna Kurowska, życzenia może złożyć ci też olimpijczyk Robert Korzeniowski” – wyliczał.
Następnie zasugerował, że przykłady nie kończą się na tych kilku nazwiskach.
Wypowiedź była wyraźną odpowiedzią na sposób, w jaki Kazik ocenił nowy biznes małżonków.
Chajzer chciał pokazać, że personalizowane nagrania są już rozpoznawalną usługą, z której korzystają przedstawiciele różnych środowisk.
Nie ograniczył się jednak do polskiego rynku.
Przywołał również przykłady ze Stanów Zjednoczonych.
Mike Tyson i Snoop Dogg też nagrywają życzenia. Chajzer przywołał zagraniczne przykłady
Prezenter zwrócił uwagę na amerykański serwis Cameo.
Platforma umożliwia zamawianie osobistych wiadomości wideo od znanych osób.
Chajzer wskazał, że podobne nagrania można zamawiać między innymi od Mike’a Tysona czy Snoop Dogga.
„Pomysł przyszedł z USA. W serwisie Cameo można zamówić życzenia od Mike’a Tysona czy Snoop Dogga. Taka przyjemność kosztuje 5000 dolarów” – przekonywał.
W przytoczonej wypowiedzi nie sprecyzował jednak, którego konkretnego wykonawcy lub wariantu zamówienia dotyczyła wskazana kwota.
Najważniejsze dla prezentera było samo porównanie.
Chciał pokazać, że płatne wiadomości od celebrytów od dawna stanowią część rynku rozrywkowego, zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Z tej perspektywy działalność jego i Bianki nie jest niczym niezwykłym.
Stanowi kolejny przykład wykorzystania popularności do świadczenia usługi, za którą odbiorcy dobrowolnie płacą.
Chajzer wyjaśnił również, dlaczego małżonkowie zdecydowali się rozpocząć taki biznes właśnie teraz.
Filip ujawnił, dlaczego zaczął pobierać pieniądze. „Dostawaliśmy setki próśb”
Według prezentera pomysł nie narodził się wyłącznie z chęci stworzenia kolejnego źródła zarobku.
Chajzer twierdzi, że wraz z Bianką zaczęli otrzymywać bardzo wiele próśb o nagranie indywidualnych życzeń.
Zainteresowanie miało być na tyle duże, że przygotowywanie materiałów zaczęło zajmować im znaczną część dnia.

„Nie wymyśliłem nic nowego. Na fali gigantycznej popularności, którą właśnie razem z żoną przeżywamy, dostawaliśmy setki próśb o życzenia dziennie” – wyjaśnił.
Dodał również, że realizacja takich zamówień wymaga czasu.
„Poświęcamy na to pokaźną ilość czasu” – zaznaczył.
Z jego perspektywy wprowadzenie opłat było więc sposobem uporządkowania usługi, na którą pojawił się duży popyt.
Prezenter nie uważa, aby zarabianie na swoim czasie stanowiło powód do wstydu.
I właśnie na tym argumencie oparł kolejną część odpowiedzi.
Tym razem postanowił porównać swoją działalność z zawodową aktywnością Kazika.
Chajzer porównał życzenia do koncertów Kultu. Zrobiło się naprawdę ostro
Filip Chajzer zwrócił uwagę na fakt, że również artyści muzyczni pobierają wynagrodzenie za swoją pracę.
Publiczność płaci za bilety koncertowe, a w zamian otrzymuje możliwość obejrzenia występu ulubionego wykonawcy.
W ocenie prezentera mechanizm ten nie jest całkowicie odmienny od płacenia za indywidualne nagranie.
„Tak samo jak panu Kazikowi fani płacą za czas na koncercie” – stwierdził.
To porównanie miało podważyć sens krytyki muzyka.
Chajzer zasugerował, że skoro Staszewski może zarabiać dzięki zainteresowaniu swoją twórczością, trudno uznać za coś niewłaściwego sam fakt pobierania przez innych wynagrodzenia za usługę skierowaną do fanów.
Oczywiście koncert i spersonalizowane życzenia są różnymi formami działalności.
Jednak prezenter chciał przede wszystkim wskazać ich wspólny element: ktoś poświęca czas, a odbiorca decyduje się za to zapłacić.
Na tym nie zakończył swojej odpowiedzi.
Ostatnie słowa skierowane do Kazika były znacznie bardziej osobiste.
„Oby fani wychodzili zadowoleni”. Mocna szpila pod adresem Staszewskiego
Pod koniec wypowiedzi Filip Chajzer przeszedł od obrony swojego biznesu do krytyki zachowania muzyka.
Postanowił nawiązać do koncertów Kazika, a konkretnie do satysfakcji publiczności, która kupuje bilety na jego występy.
„Oby fani zawsze z tych koncertów wychodzili zadowoleni z wydanych za czas pana Kazika pieniędzy” – powiedział.
Te słowa mogły zostać odebrane jako złośliwa aluzja do wcześniejszych problemów związanych z jednym z występów Kultu.
Prezenter nie wymienił wprost konkretnego koncertu, ale jego uwaga natychmiast przywołuje głośne wydarzenia z Zielonej Góry.
Chajzer kontynuował jednak wypowiedź w pozornie pojednawczym tonie.
„Tego życzę, a także dużo miłości. Do siebie i drugiego człowieka” – dodał.
Chwilę później skierował do artysty jeszcze bardziej stanowczą uwagę.
„Wulgarne obrażanie nieznanych sobie ludzi nie przystoi kochającemu i kochanemu dziadkowi” – podsumował.
W ten sposób dał do zrozumienia, że najbardziej dotknęła go nie sama krytyka działalności, lecz język, jakiego użył Kazik.
Wróciły wspomnienia koncertu Kultu w Zielonej Górze. Wtedy rozpętała się burza
Złośliwa uwaga Chajzera dotycząca zadowolenia koncertowej publiczności mogła nawiązywać do wydarzenia, które wcześniej wywołało duże zamieszanie wokół Kazika Staszewskiego.
Chodzi o występ Kultu w Zielonej Górze.
Po koncercie część uczestników publicznie wyrażała niezadowolenie z zachowania lidera zespołu.
Pojawiały się zarzuty, że muzyk mylił utwory i zachowywał się w sposób odbiegający od oczekiwań publiczności.
Sprawa szybko stała się przedmiotem internetowych dyskusji.
Kazik zdecydował się wówczas odnieść do krytyki i przeprosił fanów.
Wyjaśnił, że przed występem połączył przyjmowane leki z alkoholem, co – jak sam przyznał – doprowadziło do jego niedyspozycji.
Muzyk początkowo zapowiedział, że osobiście zwróci pieniądze rozczarowanym uczestnikom koncertu.
Później jednak skierował osoby zainteresowane zwrotem kosztów do organizatora wydarzenia.
Wspomniana sytuacja była dla artysty wyjątkowo nieprzyjemnym epizodem, który wzbudził szerokie zainteresowanie.
Dlatego słowa Filipa Chajzera o tym, aby publiczność zawsze była zadowolona z pieniędzy wydanych na występy Kazika, mogą być odbierane jako celowy przytyk.
Sam prezenter nie potwierdził jednak wprost, że właśnie ten koncert miał na myśli.
Kazik skrytykował pieniądze za życzenia. Filip nie zamierzał przyjmować takich ocen
Cała wymiana zdań pokazuje dwa odmienne spojrzenia na działalność znanych osób.
Kazik Staszewski bardzo krytycznie ocenił pobieranie pieniędzy za personalizowane życzenia.
Dla muzyka taka usługa była na tyle kontrowersyjna, że zdecydował się użyć wyjątkowo ostrego porównania.
Filip Chajzer nie zgodził się z tą oceną.
W jego opinii przygotowanie indywidualnego nagrania dla fana jest usługą wymagającą czasu, podobnie jak inne zawodowe aktywności osób publicznych.
Przypomniał, że podobną działalnością zajmują się liczni artyści i sportowcy.
Wskazał też na zagraniczne przykłady, aby pokazać, że model biznesowy nie jest niczym nowym.
Największy sprzeciw prezentera wzbudził jednak sposób, w jaki Kazik wypowiedział się o osobach sprzedających życzenia.
Chajzer podkreślił, że nie spodziewał się takich słów po muzyku, którego piosenek słuchał od młodości.
W jego odpowiedzi dało się więc dostrzec zarówno rozczarowanie, jak i wyraźną chęć obrony żony.
Bianka i Filip Chajzerowie nie rezygnują z pomysłu. Biznes już wcześniej wzbudzał dyskusje
Nowa działalność małżonków od początku przyciągała uwagę.
Oferta obejmuje nagrania za 300 lub 600 złotych, zależnie od terminu realizacji.
Dodatkowo zainteresowani mogą zaprosić parę na wydarzenie w roli gości specjalnych.
Sam Filip przekonuje, że pomysł powstał w odpowiedzi na ogromne zainteresowanie odbiorców.
Nie wszyscy jednak patrzą na takie przedsięwzięcia w ten sam sposób.
Dla części osób możliwość otrzymania osobistych życzeń od znanego prezentera może być atrakcyjnym prezentem.

Inni mogą uważać, że cena jest zbyt wysoka albo że życzenia powinny pozostawać bezinteresownym gestem.
To właśnie różnica w ocenie wartości takiej usługi stała się początkiem sporu.
Kazik Staszewski wyraził jednak swoją krytykę znacznie ostrzej niż zwykły niezadowolony internauta.
Chajzer odpowiedział równie zdecydowanie.
W rezultacie zamiast dyskusji o cenach i zasadności nowego biznesu doszło do osobistej wymiany uszczypliwości.
Dawny idol Filipa Chajzera stał się jego krytykiem. Prezenter nie kryje rozczarowania
Szczególnie interesującym elementem całej historii jest stosunek Chajzera do twórczości Kazika.
Prezenter przyznał, że wychował się na jego piosenkach i do dziś pamięta tekst utworu „12 groszy”.
Dlatego krytyka ze strony artysty nie była dla niego zwykłym komentarzem kolejnej znanej osoby.
Odebrał ją osobiście.
Jeszcze mocniej zabolało go to, że wypowiedź muzyka dotyczyła działalności prowadzonej wspólnie z Bianką.
Chajzer uznał porównanie do prostytucji za obrazę skierowaną zarówno przeciwko niemu, jak i jego żonie.
W odpowiedzi postanowił przypomnieć, że podobne usługi oferuje wiele osób o uznanym dorobku.
Nie ukrywał również, że jego zdaniem Kazik powinien ostrożniej dobierać słowa, szczególnie gdy wypowiada się o ludziach, których osobiście nie zna.
Końcowa uwaga dotycząca koncertów i rozczarowanych fanów wyraźnie zaostrzyła wymianę zdań.
Nie wiadomo jednak, czy Staszewski zdecyduje się odpowiedzieć na te słowa.
Chajzer i Kazik znaleźli się po przeciwnych stronach. Kto przekroczył granicę?
Konflikt rozpoczął się od internetowego nagrania, w którym Kazik Staszewski wyśmiał pomysł sprzedawania personalizowanych życzeń.
Lider Kultu użył słowa „prostytucja”, co Filip Chajzer odebrał jako obraźliwe określenie jego i Bianki.
Prezenter odpowiedział, że taka działalność jest popularna zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Przywołał nazwiska Krzysztofa Skiby, Jerzego Kryszaka, Joanny Kurowskiej, Roberta Korzeniowskiego, Mike’a Tysona i Snoop Dogga.
Następnie wyjaśnił, że małżonkowie otrzymywali setki próśb o indywidualne nagrania, dlatego zdecydowali się uruchomić płatną usługę.
Na koniec porównał zarabianie na życzeniach do sprzedaży biletów koncertowych i skierował pod adresem Kazika kilka wyjątkowo mocnych uwag.
Nie wiadomo, czy konflikt będzie miał dalszy ciąg.
Na razie obaj przedstawili zupełnie odmienne spojrzenia na sposób wykorzystywania popularności w celach zarobkowych.
Jedno jest pewne: współpraca Filipa i Bianki Chajzerów, która miała być kolejnym internetowym przedsięwzięciem, stała się powodem publicznej kłótni z jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich muzyków.

A wy jak oceniacie tę sytuację? Czy Kazik Staszewski miał prawo tak ostro krytykować płatne życzenia, czy Filip Chajzer słusznie odpowiedział mu równie mocno i przypomniał o koncertowej wpadce?