Filip Chajzer zarabia na życzeniach z młodą żoną. Setki zamówień w jeden dzień, ale ekspertka ostrzega przed konsekwencjami

Filip Chajzer i jego 20-letnia żona Bianka znaleźli kolejny sposób na wykorzystanie swojej popularności. Małżonkowie rozpoczęli działalność polegającą na nagrywaniu personalizowanych życzeń, a zainteresowanie okazało się znacznie większe, niż przewidywał sam dziennikarz. Chajzer pochwalił się imponującą liczbą zamówień, jednak nie wszyscy patrzą na jego przedsięwzięcie wyłącznie z entuzjazmem. Ekspertka od wizerunku Marta Rodzik zwróciła uwagę na problem, który może odbić się na zawodowej reputacji byłej gwiazdy telewizji. Jej ocena daje do myślenia.

Filip Chajzer i Bianka nie zwalniają tempa. Po ślubie przyszedł czas na wspólne interesy

Życie prywatne Filipa Chajzera w ostatnim czasie wzbudza duże zainteresowanie. Dziennikarz, znany z wieloletniej działalności telewizyjnej, rozpoczął nowy rozdział u boku znacznie młodszej partnerki.

Jego wybranką została 20-letnia Bianka, z którą wziął ślub.

Małżeństwo nie ograniczyło się jednak do wspólnego życia prywatnego. Para postanowiła również realizować przedsięwzięcia zawodowe, wykorzystując zainteresowanie, jakie wzbudza ich relacja.

Jednym z takich projektów jest podcast publikowany na YouTube.

Filip i Bianka regularnie przygotowują kolejne odcinki, w których poruszają również osobiste tematy i opowiadają o swoim codziennym życiu.

Dzięki temu odbiorcy mogą lepiej poznać młodą żonę dziennikarza, która coraz częściej pojawia się u jego boku także w przestrzeni publicznej.

Popularność internetowych publikacji sprawiła, że małżonkowie postanowili rozpocząć jeszcze jedną działalność.

Tym razem pomysł jest bezpośrednio związany z kontaktem z fanami.

Zamiast zwykłych nagrań zaczęli sprzedawać personalizowane życzenia

Filip Chajzer i Bianka zdecydowali się zaoferować odbiorcom możliwość zamówienia specjalnych, spersonalizowanych nagrań.

Chodzi o życzenia przygotowywane dla konkretnych osób, które mogą być przeznaczone na różne okazje.

Taka forma działalności pozwala fanom otrzymać materiał nagrany przez znane osoby specjalnie dla nich lub ich bliskich.

Dla celebrytów stanowi natomiast dodatkowe źródło dochodu, ponieważ za przygotowanie życzeń pobierana jest opłata.

Chajzer szybko przekonał się, że zainteresowanie tą usługą jest bardzo duże.

Początkowo mógł spodziewać się, że nowy projekt przyciągnie część osób obserwujących jego działalność w internecie.

Skala zamówień okazała się jednak dla niego ogromnym zaskoczeniem.

Dziennikarz postanowił podzielić się konkretnymi liczbami.

I właśnie one zwróciły uwagę na jego nowy biznes.

Ponad 300 zamówień w ciągu jednego dnia. Chajzer nie krył zaskoczenia

W rozmowie dotyczącej nowego przedsięwzięcia Filip Chajzer otwarcie przyznał, że zainteresowanie przekroczyło jego oczekiwania.

Jak przekazał, tylko jednego dnia małżonkowie otrzymali ponad 300 zamówień.

Co więcej, znaczna część klientów miała zdecydować się na szybszą realizację usługi.

„Tylko wczoraj dostaliśmy ponad 300 zamówień. Większość w wersji ekspres. Skala okazała się tak potężna, że przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania” – powiedział dziennikarz.

Tak duża liczba zgłoszeń pokazuje, że przynajmniej na początku nowa działalność spotkała się z dużym zainteresowaniem.

Nie wiadomo jednak, jakie dokładnie przychody osiągnęli Chajzerowie, ile kosztuje każde nagranie ani jak duży zysk pozostaje im po realizacji zamówień.

Sam Filip skupił się przede wszystkim na liczbie chętnych.

Dla osoby rozwijającej nowy projekt ponad 300 zamówień w ciągu jednego dnia może być powodem do satysfakcji.

Jednak sukces zainteresował również osoby zawodowo zajmujące się wizerunkiem ludzi znanych z mediów.

A ich ocena nie jest już tak jednoznaczna.

Ekspertka przyjrzała się działalności Chajzera. Nie przekreśla pomysłu, ale widzi zagrożenie

Nowe przedsięwzięcie Filipa i Bianki Chajzerów skomentowała Marta Rodzik, specjalistka zajmująca się public relations.

Ekspertka zwróciła uwagę, że zarabianie na personalizowanych życzeniach nie musi samo w sobie oznaczać problemów zawodowych.

Wszystko zależy od tego, w jaki sposób dana osoba łączy działalność biznesową z wcześniejszym wizerunkiem publicznym.

„Moim zdaniem tego rodzaju działalność będzie wpływać na wizerunek dziennikarza, ale nie musi automatycznie podważać jego wiarygodności” – oceniła Rodzik.

To istotne rozróżnienie.

Zdaniem ekspertki samo przygotowywanie płatnych nagrań dla fanów nie przesądza jeszcze o utracie zawodowego autorytetu.

Osoby rozpoznawalne od dawna rozwijają przecież różne działalności poza swoimi podstawowymi zawodami.

Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy dodatkowe przedsięwzięcie zacznie zmieniać sposób, w jaki odbiorcy postrzegają daną osobę.

W przypadku Chajzera ten aspekt jest szczególnie ważny ze względu na jego wieloletnią obecność w mediach.

Kariera dziennikarska kontra biznes celebryty. Tu ekspertka dostrzega największe ryzyko

Filip Chajzer przez lata budował swoją rozpoznawalność jako dziennikarz i prezenter telewizyjny.

Jest również synem Zygmunta Chajzera, jednej z dobrze znanych postaci polskiej telewizji.

Własną karierę rozwijał jednak przede wszystkim poprzez działalność przed kamerą i kontakty z odbiorcami.

Teraz coraz większą część jego aktywności stanowią projekty internetowe oraz przedsięwzięcia komercyjne.

Marta Rodzik uważa, że właśnie w tym miejscu pojawia się ważne pytanie dotyczące zawodowej tożsamości Chajzera.

Jeżeli odbiorcy zaczną kojarzyć go przede wszystkim ze sprzedażą usług opartych na popularności, jego dotychczasowy wizerunek dziennikarza może ulec zmianie.

„Kluczowe jest jednak to, że wiarygodność dziennikarza opiera się na zaufaniu, autorytecie i przekonaniu odbiorców o jego profesjonalizmie” – wyjaśniła.

Według specjalistki wieloletnia reputacja jest wartością, którą należy chronić.

Nie chodzi przy tym o zakaz podejmowania dodatkowej działalności.

Istotne jest zachowanie odpowiedniej równowagi pomiędzy wykonywanym zawodem a wykorzystywaniem popularności w celach biznesowych.

„Granica zaczyna się zacierać”. Rodzik ostrzega przed utratą zaufania

W dalszej części swojej wypowiedzi ekspertka rozwinęła najważniejszą wątpliwość dotyczącą nowego biznesu Chajzerów.

Jej zdaniem zagrożenie może pojawić się wtedy, gdy publiczność przestanie rozróżniać zawodową rolę dziennikarza od działalności celebryty i przedsiębiorcy.

„Ryzyko pojawia się wtedy, gdy granica między rolą dziennikarza, a rolą celebryty i przedsiębiorcy zaczyna się zacierać” – zaznaczyła.

Takie zatarcie granic może prowadzić do zmiany sposobu oceniania znanej osoby.

Dziennikarz, który wcześniej był postrzegany przede wszystkim przez pryzmat swojej pracy, może zacząć być kojarzony głównie z komercyjnymi przedsięwzięciami.

Rodzik nie ukrywa, że taki scenariusz jest możliwy również w przypadku Filipa Chajzera.

„Część odbiorców może wówczas postrzegać go przede wszystkim jako osobę budującą własną markę i zarabiającą na popularności, a nie jako dziennikarza” – tłumaczyła.

Warto jednak podkreślić, że jest to ocena potencjalnego ryzyka, a nie potwierdzenie, że prezenter już utracił zaufanie publiczności.

Ekspertka nie przedstawiła informacji wskazujących, że nowa usługa doprowadziła do konkretnych problemów w jego karierze.

Zwróciła jedynie uwagę na możliwe konsekwencje dalszego rozwoju takiej działalności.

Czy płatne życzenia mogą zaszkodzić profesjonalnej reputacji?

Współczesne media stwarzają znanym osobom wiele możliwości zarabiania poza telewizją.

Podcasty, współprace reklamowe, projekty internetowe i personalizowane materiały to tylko niektóre z form wykorzystywania własnej rozpoznawalności.

Filip Chajzer zdecydował się połączyć kilka takich działalności.

Wspólnie z Bianką prowadzi podcast, a teraz realizuje również zamówienia na nagrania przygotowywane specjalnie dla fanów.

Dla przedsiębiorcy naturalnym celem jest rozwijanie popularnej usługi.

Jednak w przypadku osoby związanej z dziennikarstwem pojawiają się dodatkowe kwestie związane z niezależnością i wiarygodnością.

Marta Rodzik podkreśliła, że samo posiadanie biznesu nie musi oznaczać problemu.

W jej ocenie najważniejsze jest to, czy dodatkowa działalność zaczyna wpływać na podstawową pracę zawodową.

„Ostatecznie najważniejsze jest to, czy dodatkowa działalność wpływa na jakość pracy dziennikarskiej, rodzi konflikty interesów lub osłabia zaufanie odbiorców” – podsumowała.

To właśnie te trzy elementy powinny decydować o ocenie sytuacji: jakość pracy, potencjalne konflikty interesów oraz zaufanie publiczności.

Nie sama liczba zamówień ani fakt pobierania pieniędzy za nagrania.

Filip i Bianka Chajzerowie postawili na wspólny sukces

Nowy projekt małżonków jest kolejnym przykładem tego, jak Filip Chajzer próbuje rozwijać zawodową aktywność poza tradycyjną telewizją.

Po ślubie z Bianką para zaczęła regularnie publikować wspólne materiały i wykorzystywać zainteresowanie odbiorców swoim życiem.

Podcast na YouTube pozwolił im dotrzeć do publiczności w nieco inny sposób.

Z kolei płatne, personalizowane życzenia stały się usługą, która już na początku przyciągnęła setki zamówień.

Zainteresowanie okazało się na tyle duże, że sam Chajzer przyznał, iż nie spodziewał się podobnej skali.

Nie oznacza to jednak, że powodzenie pierwszych dni gwarantuje długoterminowy sukces biznesowy.

Nie wiadomo również, jak będzie wyglądało zainteresowanie usługą po ustąpieniu początkowej ciekawości.

Na razie dziennikarz ma powody do zadowolenia, ale równocześnie musi liczyć się z tym, że jego nowe działania będą oceniane także pod kątem dotychczasowej kariery.

Chajzer zarabia na popularności. Ekspertka przypomniała o cenie, jaką może za to zapłacić

Dla Filipa Chajzera wspólna działalność z młodą żoną okazała się kolejnym sposobem na rozwijanie własnej marki.

Ponad 300 zamówień w jednym dniu świadczy o dużym początkowym zainteresowaniu, a wiele zgłoszeń miało dotyczyć realizacji ekspresowej.

Marta Rodzik nie przekreśliła jednak tego przedsięwzięcia ani nie stwierdziła, że płatne życzenia automatycznie zaszkodzą prezenterowi.

Zwróciła uwagę na coś znacznie bardziej istotnego: popularność można wykorzystywać biznesowo, ale nie zawsze pozostaje to bez wpływu na sposób postrzegania danej osoby.

W przypadku dziennikarza szczególnie ważne są profesjonalizm i zaufanie odbiorców.

Jeżeli nowe projekty nie wpływają na jakość pracy i nie rodzą konfliktów interesów, ich prowadzenie nie musi stanowić problemu.

Jednak zbyt silne utożsamienie znanej osoby wyłącznie z działalnością komercyjną może zmienić jej publiczny wizerunek.

Filip Chajzer stoi więc przed wyzwaniem pogodzenia dwóch różnych ról: dziennikarza i przedsiębiorcy.

A wy jak oceniacie jego nowy pomysł? Czy znany prezenter ma pełne prawo zarabiać na swojej popularności w dowolny sposób, czy sprzedaż personalizowanych życzeń może rzeczywiście osłabić jego zawodową wiarygodność?