Ewelina Ruckgaber nie ukrywa rozczarowania tym, w jakim kierunku poszedł współczesny show-biznes. Aktorka znana widzom z serialu „Gliniarze” w najnowszej rozmowie otwarcie powiedziała, co myśli o promowaniu przypadkowych osób z reality show. Jej słowa są gorzkie, a jedna refleksja szczególnie mocno zwraca uwagę.
40-letnia Ewelina Ruckgaber należy do grona aktorek, które mają za sobą profesjonalne przygotowanie do zawodu. Ukończyła Wydział Aktorski krakowskiej PWST w filii we Wrocławiu, a widzowie kojarzą ją przede wszystkim jako aspirant sztabową Natalię Nowak z serialu „Gliniarze”.

Temat osób występujących w produkcjach bez aktorskiego wykształcenia od dawna budzi emocje w środowisku. Wielu zawodowych aktorów nie ukrywa, że ma problem z nazywaniem aktorami ludzi, którzy nie przeszli szkoły teatralnej i nie mają odpowiedniego warsztatu.
Niedawno bardzo mocno wypowiedziała się o tym Ewa Wiśniewska. Jej zdaniem dyplom i przygotowanie zawodowe mają ogromne znaczenie, a przypadkowe wejście do zawodu nie powinno być traktowane tak samo jak lata nauki.
„Jeżeli nie skończysz szkoły teatralnej, to jesteś amatorem. Chciałabym zobaczyć, jak ktoś z ulicy wchodzi do filharmonii i gra koncert Chopina” — mówiła.
Podobne zastrzeżenia ma Wojciech Wysocki, który zwraca uwagę na brak podstawowego przygotowania scenicznego u niektórych osób pojawiających się w teatrze.
„Coraz więcej jest przedstawień w teatrze, w których potrzebny jest mikroport. Nie mają głosu, nie mają dykcji…” — oceniał.

Ewelina Ruckgaber patrzy na problem jeszcze szerzej. W podcaście Urszuli Grabowskiej przyznała, że martwi ją nie tylko obecność nieprzygotowanych osób w zawodzie, ale też to, kogo media dziś wynoszą na piedestał i pokazują młodym ludziom jako wzór.
Aktorka nie ukrywa, że sama czuje się przez media pomijana. Jej zdaniem dzieje się tak dlatego, że zanim coś powie, zastanawia się nad słowami. A współczesny show-biznes, według niej, często nagradza zupełnie inne zachowania.
„Ja na pewno jestem przez media niedoceniana i niewykorzystywana, tak jak mogłabym być i powiem, z czego to wynika: bo ja myślę zanim coś powiem. A media bardzo lubią osoby, które nie myślą” — stwierdziła.
Najmocniejsze słowa padły jednak wtedy, gdy Ruckgaber zaczęła mówić o popularności uczestników reality show. Nie wymieniła nazwisk ani tytułów programów, ale jasno dała do zrozumienia, że nie akceptuje zjawiska robienia gwiazd z osób, które jej zdaniem nie reprezentują żadnych wartości.
„Ja nie będę mówiła po nazwiskach, czy po tytułach programów, ale kto jest teraz gwiazdą? Największymi gwiazdami są ludzie z reality show, ludzie, którzy nic sobą nie reprezentują, nie potrafią się wyrażać po polsku, nie myślą kompletnie, co mówią, przeklinają, chodzą nawalone, rozbierają się na umór” — powiedziała.
Jej wypowiedź brzmi jak mocny protest przeciwko temu, co coraz częściej dominuje w mediach. Ruckgaber nie mówi wyłącznie o własnej pozycji zawodowej, lecz o szerszym problemie: o tym, jakie postawy są dziś nagradzane uwagą, wywiadami i popularnością.

Aktorka przyznała, że miała okazję poznać Gabriela Seweryna, gwiazdę reality show, i nawet się z nim zaprzyjaźniła. Jednocześnie podkreśla, że całe zjawisko promowania przypadkowych osób w mediach jej zdaniem wymknęło się spod kontroli.
W podcaście „Boska Grabowska” Ruckgaber zwróciła uwagę także na popularność osób robiących karierę na jednej z internetowych platform. To właśnie ten kierunek szczególnie ją niepokoi, bo — jak mówi — zaczyna się z takich osób budować medialne autorytety.
„Jest tego multum, ja naprawdę nie chcę po nazwiskach, ale dobija mnie to strasznie, bo ja ostatnimi czasy widzę ogrom wywiadów z osobami, które robią karierę na niebieskiej platformie. Naprawdę my robimy gwiazdę z takiej osoby? No to gratuluję naszym dzieciom za parę lat. To jest jedna z rzeczy, przez które ja boję się mieć dziecko. Bo ja nie wiem, w jaki świat ono wejdzie” — wyznała.
To ostatnie zdanie pokazuje, jak głęboko aktorka przeżywa zmiany, które obserwuje wokół siebie. Nie chodzi już tylko o zawód, role czy medialną widoczność. Ruckgaber mówi wprost, że obecny kierunek świata wpływa nawet na jej osobiste decyzje i lęki dotyczące macierzyństwa.
Jej słowa mogą wywołać burzę, bo uderzają w bardzo popularny fragment współczesnej rozrywki. Reality show, influencerzy i internetowe kariery od lat przyciągają miliony odbiorców, ale aktorka jasno pokazuje, że nie każdy patrzy na to z zachwytem.
Ewelina Ruckgaber nie próbowała łagodzić tonu. Powiedziała to, co naprawdę myśli, nawet jeśli jej opinia może się wielu osobom nie spodobać. Dla niej show-biznes przestał być miejscem, w którym najważniejszy jest talent, warsztat i odpowiedzialność za słowo.
Ta wypowiedź to nie tylko krytyka branży, ale też gorzka diagnoza czasów, w których rozpoznawalność coraz częściej wygrywa z dorobkiem. A Ruckgaber jasno daje do zrozumienia, że właśnie z tym nie potrafi się pogodzić.