Ewa Wachowicz odchodzi z „halo tu polsat”. Wprost mówi o końcu misji i zdradza nowy plan

Ewa Wachowicz potwierdziła, że jej przygoda z „halo tu polsat” dobiegła końca. Przez dwa lata budziła widzów Polsatu, pojawiała się w programie jako prowadząca i dzieliła się kulinarnymi pomysłami w kuchni. Teraz znika ze śniadaniówki całkowicie, ale nie zamierza zwalniać tempa. Już szykuje nowe odcinki „Ewa gotuje” i rozwija projekt, nad którym pracowała po cichu przez ostatnie dwa lata.

Ewa Wachowicz przez dwa lata była jedną z rozpoznawalnych twarzy „halo tu polsat”.

Widzowie mogli oglądać ją nie tylko w roli prowadzącej.

Pojawiała się także w kuchni programu, gdzie przygotowywała potrawy, dzieliła się inspiracjami i wnosiła do śniadaniówki swój charakterystyczny spokój oraz kulinarne doświadczenie.

Teraz okazało się, że ten etap właśnie się zamyka.

Wachowicz w rozmowie z Pomponikiem potwierdziła, że odchodzi z programu.

Nie chodzi jedynie o ograniczenie obecności czy zmianę roli.

Gwiazda jasno przyznała, że całkowicie znika z „halo tu polsat”.

Dla widzów, którzy przyzwyczaili się do jej obecności w porannym paśmie, to znacząca zmiana.

Ewa Wachowicz nie ukrywa jednak wdzięczności za czas spędzony przy tym formacie.

Mówi o nim z dużym wzruszeniem i podkreśla, że były to dla niej piękne dwa lata.

„Moja misja w tym programie, w tym formacie dobiegła końca i jestem niezmiernie wdzięczna za te przepiękne dwa lata. O poranku Polsatu mogłam budzić widzów” — wyznała poruszona Ewa Wachowicz.

Te słowa brzmią jak spokojne pożegnanie, a nie gwałtowne rozstanie.

Wachowicz nie buduje wokół odejścia atmosfery pretensji.

Raczej podkreśla, że pewien rozdział został domknięty i że potrafi spojrzeć na niego z wdzięcznością.

Zapytana, czy nadal będzie można zobaczyć ją choćby w kuchni „halo tu polsat”, również odpowiedziała bez niedomówień.

„W kuchni też moja rola się zakończyła” — przekazała wprost.

To oznacza, że widzowie nie powinni spodziewać się jej powrotu w dotychczasowej formule.

Ewa Wachowicz nie będzie już budzić publiczności w porannym programie ani przygotowywać potraw w jego kuchennej części.

Jednocześnie zaznaczyła, że takie zmiany są wpisane w telewizyjną rzeczywistość.

Decyzje programowe należą do stacji, a telewizja z natury stale się przekształca.

„Są takie sytuacje, są takie decyzje związane programowo, które wiadomo, że podejmuje stacja. Natomiast ja tak czy inaczej jestem niezmiernie wdzięczna, bo te dwa lata były fantastyczną przygodą dla mnie” — podkreśliła Ewa Wachowicz.

W jej wypowiedzi nie ma goryczy.

Jest raczej świadomość, że praca w telewizji nigdy nie jest czymś stałym raz na zawsze.

Formaty się zmieniają, ramówki są przebudowywane, a prowadzący przechodzą do nowych projektów.

Wachowicz przyznała nawet, że przez ten czas zdążyła polubić bardzo wczesne pobudki związane z pracą przy programie śniadaniowym.

To szczegół, który pokazuje, że naprawdę weszła w rytm tej produkcji.

Poranne pasmo wymaga dyscypliny, energii i gotowości do działania wtedy, gdy wielu ludzi dopiero zaczyna dzień.

Dla niej była to część przygody, którą dziś wspomina dobrze.

Mimo końca współpracy ze śniadaniówką zachowuje spokój.

„Telewizja jest jedną wielką zmienną. Wszystko w telewizji się zmienia” — stwierdziła bez żalu.

To zdanie dobrze oddaje jej podejście do całej sytuacji.

Ewa Wachowicz nie próbuje walczyć z naturalnym rytmem branży.

Nie dramatyzuje i nie przedstawia odejścia jako porażki.

Przyjmuje zmianę jako część zawodowego życia.

Tym bardziej że wcale nie zostaje bez zajęć.

Wręcz przeciwnie, przed nią kolejne projekty.

Już od września widzowie znów zobaczą nowe odcinki programu „Ewa gotuje”.

To format, z którym Wachowicz jest kojarzona od lat i który pozostaje jednym z najważniejszych punktów jej telewizyjnej działalności.

Tym razem pierwsze cztery wydania są realizowane na Lubelszczyźnie.

Prezenterka zapowiada, że widzowie zobaczą nie tylko kulinarną stronę regionu.

Chce pokazać również miejsca i atrakcje, które zaskoczyły nawet ją samą.

„Pokazuję nie tylko piękną Lubelszczyznę od kuchni, ale też cudowne atrakcje, o których ja sama nie miałam zielonego pojęcia” — zapowiedziała.

To brzmi jak powrót do tego, co widzowie u Ewy Wachowicz lubią najbardziej.

Kuchnia, podróżowanie, lokalne smaki, ciekawość świata i odkrywanie miejsc, które nie zawsze są oczywiste.

Lubelszczyzna ma stać się nie tylko tłem do gotowania, ale też bohaterem pierwszych odcinków nowej serii.

Dla Wachowicz to naturalny kierunek.

Od lat łączy kulinaria z opowieścią o miejscach, ludziach i tradycjach.

Teraz będzie mogła przenieść tę energię do kolejnych wydań własnego programu.

Ale „Ewa gotuje” to nie jedyne zajęcie, które czeka ją po rozstaniu z „halo tu polsat”.

Wachowicz zdradziła również, że pracuje nad nowym przedsięwzięciem.

Projekt rozwijała przez ostatnie dwa lata z dala od medialnego rozgłosu.

Teraz będzie mogła mocniej skierować na niego swoją energię.

„Jest to nowy projekt 'Ewa buduje’, więc tutaj też tę moją energię mogę przekierować mocniej na ten mój nowy projekt” — ujawniła Wachowicz.

Ta zapowiedź od razu wzbudza ciekawość.

Sam tytuł sugeruje zupełnie inny obszar niż klasyczne kulinaria czy poranny program.

„Ewa buduje” może pokazać ją w nowej roli i otworzyć kolejny rozdział jej medialnej obecności.

Wachowicz nie zdradziła jeszcze wszystkich szczegółów, ale już teraz wiadomo, że nie jest to pomysł przygotowany na szybko po odejściu ze śniadaniówki.

Pracowała nad nim przez dwa lata.

To oznacza, że projekt dojrzewał równolegle z jej obecnością w „halo tu polsat”.

Teraz, gdy poranny etap się zakończył, może poświęcić mu więcej uwagi.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze prowadzenie restauracji oraz życie rodzinne.

Ewa Wachowicz od dawna potrafi łączyć różne aktywności i nie sprawia wrażenia osoby, która po zamknięciu jednego programu nagle zostaje bez planu.

Ma własne projekty, zawodowe zobowiązania i przestrzenie, w których może działać dalej.

Dlatego zakończenie przygody z „halo tu polsat” nie wygląda w jej przypadku jak zatrzymanie.

Raczej jak przesunięcie energii w inne miejsca.

Sama podsumowuje wszystko bardzo spokojnie.

„Wszystko jest tak, jak ma być” — powiedziała.

To zdanie brzmi jak klamra całej sytuacji.

Wachowicz żegna się z programem śniadaniowym, ale nie z telewizją.

Kończy jedną misję, ale zaczyna kolejne działania.

Nie będzie już budzić widzów w „halo tu polsat”, ale wróci z „Ewa gotuje” i przygotowuje „Ewa buduje”.

Dla jej fanów to ważna wiadomość.

Nie zobaczą jej w porannym formacie Polsatu, ale nadal będą mogli śledzić jej kulinarne i autorskie projekty.

Wachowicz przez lata zbudowała wizerunek osoby konsekwentnej, ciepłej, profesjonalnej i bardzo pracowitej.

Także teraz pokazuje, że potrafi zamknąć jeden rozdział bez głośnego konfliktu i od razu skierować uwagę na to, co przed nią.

Dwa lata w „halo tu polsat” były dla niej, jak sama mówi, fantastyczną przygodą.

Mogła budzić widzów, gotować dla nich i być częścią porannego rytmu stacji.

Teraz ten etap dobiegł końca.

Ale Ewa Wachowicz nie znika.

Przeciwnie, wygląda na to, że wchodzi w czas jeszcze mocniejszej pracy nad własnymi projektami.


Jesień przyniesie nowe odcinki „Ewa gotuje”, realizowane między innymi na Lubelszczyźnie.

A obok nich pojawi się nowy kierunek, czyli „Ewa buduje”.

To może być dla niej szansa, by pokazać widzom kolejną odsłonę siebie.

Po latach w mediach Ewa Wachowicz dobrze wie, że telewizja zmienia się bez przerwy.

Dziś jedna rola się kończy, jutro zaczyna się następna.

Najważniejsze jest to, czy ma się energię i pomysły, by iść dalej.


Ona najwyraźniej ma jedno i drugie.

Dlatego odchodząc z „halo tu polsat”, nie mówi o stracie.

Mówi o wdzięczności, zmianie i przekierowaniu sił na nowe plany.

A to brzmi jak początek kolejnego rozdziału, nie jak koniec historii.