Doda ma powód do ogromnej satysfakcji. Po wieloletniej walce z jednym z dużych banków artystka może mówić o kolejnym zwycięstwie. Sprawa dotyczyła niekorzystnej umowy kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich, którą podpisała wiele lat temu. Bank próbował jeszcze podważyć korzystne dla niej rozstrzygnięcia, ale Sąd Najwyższy odrzucił dwie skargi kasacyjne. Wokalistka nie kryje emocji i podkreśla, że była jedną z pierwszych osób w Polsce, które zdecydowały się postawić finansowemu gigantowi.
Doda od lat funkcjonuje nie tylko jako jedna z najgłośniejszych postaci polskiej sceny muzycznej, ale też jako osoba, której życie prywatne i sprawy sądowe regularnie przyciągają ogromną uwagę.

W ostatnich miesiącach wokół artystki znów działo się sporo. W czerwcu tego roku prokuratura skierowała przeciwko niej oraz jej byłemu mężowi Emilowi S. akt oskarżenia.
Sprawa dotyczy działania na szkodę wierzycieli oraz pomocnictwa w udaremnieniu zwrotu 12 mln zł.
Doda zareagowała na te wieści w sposób, który wielu mógł zaskoczyć. Nie ukrywała, że cieszy się z możliwości przedstawienia swojej wersji wydarzeń przed sądem i długo czekała na moment, w którym będzie mogła się bronić.
To jednak nie był jedyny temat prawny wokół wokalistki.
W ubiegłym tygodniu artystka złożyła zeznania w sprawie dotyczącej promowania własnych suplementów diety. Chodzi o zarzuty, że przypisywała im właściwości lecznicze wbrew obowiązującym przepisom.
Zgodnie z przewidywaniami Doda nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.
Teraz jednak wśród tych trudnych i głośnych spraw pojawiła się dla niej wiadomość, którą sama może traktować jak wielki sukces.
Chodzi o wieloletni spór z bankiem dotyczący kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich.
Artystka już w maju 2021 roku wygrała ciągnący się przez pięć lat proces przeciwko jednemu z największych banków działających w Polsce.
Sąd orzekł wtedy nieważność jej umowy kredytowej ze względu na nieuczciwe zapisy.
Dla Dody był to ważny moment, ale sprawa nie zakończyła się od razu całkowicie. Bank nie zamierzał łatwo odpuścić i do końca walczył o podważenie korzystnego dla niej wyroku.
Prawnicy instytucji próbowali doprowadzić do zmiany rozstrzygnięcia, licząc między innymi na to, że bank uniknie obowiązku oddania artystce pieniędzy zapłaconych z tytułu składek ubezpieczeniowych.
Teraz pełnomocnik Dody przekazał, że dwie skargi kasacyjne wniesione przez bank zostały odrzucone przez Sąd Najwyższy.

To oznacza, że bankowi nie udało się podważyć ani wygranej Doroty Rabczewskiej, ani jej prawa do odsetek liczonych od wezwania do zapłaty, ani prawa do odzyskania składek na ubezpieczenie kredytu.
„Bankowi nie udało się zatem podważyć wygranej Doroty Rabczewskiej, ani jej prawa do odsetek liczonych od wezwania do zapłaty, ani też prawa do odzyskania składek na ubezpieczenie kredytu” — wyjaśnił radca prawny Radosław Górski.
Dla artystki to kolejny etap sprawy, która ciągnęła się przez lata i wymagała ogromnej determinacji.
Doda sama podkreśla, że zaczęła walczyć z bankiem bardzo wcześnie, gdy podobne postępowania nie były jeszcze tak powszechne jak później.
W swoim komentarzu przypomniała, że niemal 10 lat temu należała do pierwszych osób w Polsce, które zdecydowały się wejść na drogę sądową przeciwko bankowi.
„Jako jedna z pierwszych zaczęłam się sądzić z bankiem prawie 10 lat temu. Po wielu latach w końcu sprawa nabrała tempa i dzięki różnym postanowieniom Sądu Najwyższego, a także dzięki pracy najlepszego prawnika w tym kraju, jeżeli chodzi o prawo bankowe, wygrałam (to było 5 lat temu). Dziś dzielę się z wami kolejną jego wygraną, która może da wam motywację do walki. Wiem, że wielu z was przez te złodziejskie umowy potraciło rodziny, swoje dorobki życia, a czasami nawet i odbierało sobie życie. Dlatego z całego serca polecam tego prawnika, który je ratuje” — napisała Doda na Facebooku.
Jej słowa wybrzmiały bardzo mocno. Artystka nie potraktowała tej sprawy wyłącznie jako prywatnego zwycięstwa.
Wokalistka odniosła się także do osób, które również miały problemy z kredytami i niekorzystnymi zapisami umownymi. W jej wpisie pojawiły się dramatyczne słowa o rodzinach, dorobkach życia i ludziach, którzy nie udźwignęli ciężaru takich zobowiązań.
Doda nie kryje oburzenia wobec mechanizmów, które jej zdaniem skrzywdziły wielu kredytobiorców.
Właśnie dlatego jej komentarz miał nie tylko charakter triumfalny, ale też emocjonalny. Artystka chciała pokazać, że nawet po wielu latach walki można doczekać się korzystnego finału.
W jej przypadku droga była długa. Najpierw wieloletni proces, później korzystny wyrok, a następnie dalsze działania banku, który próbował zmienić sytuację na swoją korzyść.
Odrzucenie skarg kasacyjnych przez Sąd Najwyższy oznacza więc dla niej ważne potwierdzenie wcześniejszego zwycięstwa.
To szczególnie istotne, bo spory frankowe przez lata były dla wielu osób ogromnym obciążeniem finansowym i psychicznym.
Doda, jako osoba publiczna, mogła nagłośnić swoją sprawę szerzej niż przeciętny kredytobiorca. Teraz podkreśla, że jej wygrana może być dla innych motywacją do działania.
Artystka nie ukrywa też wdzięczności wobec swojego pełnomocnika. Wprost wskazała, że to dzięki pracy prawnika specjalizującego się w prawie bankowym jej sprawa zakończyła się sukcesem.
Przy okazji po raz kolejny pokazała, że w sprawach sądowych potrafi walczyć długo i konsekwentnie.

Choć wokół niej nadal toczą się inne postępowania, tym razem mogła ogłosić zwycięstwo.
To ważna zmiana w narracji, bo w ostatnim czasie nazwisko Dody często pojawiało się przy informacjach o zarzutach, przesłuchaniach i kolejnych problemach prawnych.
Tym razem chodzi jednak o sprawę, w której to ona występowała jako osoba walcząca o swoje prawa przeciwko instytucji finansowej.
Wokalistka wygrała nie tylko sam proces dotyczący nieważności umowy. Teraz utrzymane zostały także kwestie związane z odsetkami i odzyskaniem składek ubezpieczeniowych.
Dla banku oznacza to porażkę w próbie podważenia korzystnych dla niej ustaleń. Dla Dody — zamknięcie kolejnego etapu sporu, który trwał niemal dekadę.
Warto zwrócić uwagę, że artystka nie mówi o tej sprawie chłodnym, prawniczym językiem. Jej wpis jest ostry, emocjonalny i pełen gniewu wobec umów, które uważa za krzywdzące.
To styl bardzo charakterystyczny dla Dody. Gdy mówi o czymś, co uważa za niesprawiedliwe, nie łagodzi słów.
Tym razem jej przekaz jest jasny: walka z bankiem była długa, trudna, ale przyniosła efekt.
Doda pokazuje tę historię jako dowód, że nawet z dużą instytucją można wygrać, jeśli ma się determinację i odpowiednie wsparcie prawne.
Jednocześnie jej słowa o osobach dotkniętych podobnymi umowami nadają sprawie szerszy wymiar. Nie chodzi już tylko o jedną znaną wokalistkę i jej kredyt.
Chodzi o poczucie, że wiele osób przez lata mierzyło się z problemem, który niszczył ich stabilność finansową, życie rodzinne i poczucie bezpieczeństwa.
Doda najwyraźniej chce, by jej przypadek stał się dla nich sygnałem, że nie wszystko jest z góry przegrane.
Nie wiadomo, jak potoczą się pozostałe sprawy prawne artystki. Wokół niej nadal jest sporo napięcia, a część postępowań dopiero będzie miała swój dalszy ciąg.

Ten konkretny spór z bankiem zakończył się jednak dla niej bardzo korzystnie.
Po prawie 10 latach od rozpoczęcia walki artystka może powiedzieć, że finansowy gigant nie zdołał odebrać jej sądowego zwycięstwa.
Sąd Najwyższy odrzucił skargi banku, a Doda dostała kolejny powód, by publicznie mówić o sukcesie.
Dla niej to nie tylko wygrana w dokumentach. To symboliczny finał batalii, która wymagała cierpliwości, nerwów i wiary, że nawet najtrudniejsza sprawa może w końcu ruszyć do przodu.