Beata Tyszkiewicz za miesiąc skończy 88 lat. Wielka dama kina od lat żyje z dala od kamer

Beata Tyszkiewicz od lat pozostaje jedną z największych legend polskiego kina. Choć przez dekady zachwycała na ekranie i przyciągała uwagę publiczności, od 2018 roku konsekwentnie unika medialnego życia. Za miesiąc skończy 88 lat, a fani wciąż zastanawiają się, co dziś dzieje się z aktorką.

Tyszkiewicz zaczynała karierę jeszcze w latach 50. Jedną z jej pierwszych ważnych ról była Klara w „Zemście”. Później pojawiała się w kolejnych filmach, które na stałe zapisały się w historii polskiego kina.

Widzowie oglądali ją między innymi w „Szklanej górze”, „Historii żółtej ciżemki”, „Marysi i Napoleonie”, „Rękopisie znalezionym w Saragossie” oraz w „Popiołach” Andrzeja Wajdy. Przez lata zagrała ponad 100 ról filmowych, budując pozycję artystki o wyjątkowej klasie i rozpoznawalnym stylu.

Do jej najważniejszych kreacji należy także Izabela Łęcka w „Lalce”. Dla wielu widzów to właśnie Tyszkiewicz stworzyła jedną z najbardziej pamiętnych wersji tej bohaterki.

Młodsza publiczność kojarzyła ją natomiast z „Tańcem z gwiazdami”. Jako jurorka potrafiła być elegancka, błyskotliwa i kąśliwa. Do historii programu przeszły jej wymiany zdań z Iwoną Pavlović, którą nazywała Czarną Mambą.

Wszystko zaczęło się zmieniać w 2017 roku. To wtedy aktorka zaczęła mierzyć się z problemami zdrowotnymi, które skłoniły ją do wycofania się z pracy zawodowej. Zrezygnowała również z udziału w jury „Tańca z gwiazdami”.

Decyzja o zniknięciu z ekranów nie była przypadkowa. Jej córka, Karolina Wajda, tłumaczyła wielokrotnie, że Beata Tyszkiewicz podjęła ją z głębokiego szacunku do widzów.

Aktorka miała uważać, że gwiazda powinna zawsze pozostawać w pamięci publiczności z nienagannym wizerunkiem. Nie chciała, by ludzie oglądali jej słabsze chwile, zmęczenie czy niedogodności związane z wiekiem.

Dziś Beata Tyszkiewicz żyje bardzo spokojnie. Nie wychodzi z domu i niemal całkowicie ograniczyła osobiste spotkania do najbliższej rodziny. Nie oznacza to jednak, że zerwała kontakt ze światem.

Wciąż rozmawia telefonicznie z wieloletnimi przyjaciółmi z branży. Bezpośrednie odwiedziny osób spoza rodzinnego kręgu zdarzają się jednak rzadko.

O kontakcie z aktorką opowiadał Daniel Olbrychski, który przyznał, że nadal często rozmawiają przez telefon.

„Z Beatą często dzwonimy do siebie. Czy jeszcze zagramy razem? A kto to wie? Poza nielicznymi wyjątkami nie znam reżyserów młodego pokolenia. Utrzymuję się głównie dzięki graniu za granicą. W Polsce Beata i ja nie jesteśmy w centrum zainteresowania filmowców” — wyjawił.

Ciepło o Tyszkiewicz mówiła także Krystyna Demska-Olbrychska. Żona aktora przyznała, że bardzo lubi telefoniczne rozmowy z gwiazdą i tęskni za ich spotkaniami.

„Kiedy o niej myślę, robi mi się ciepło na sercu. Lubię z nią rozmawiać przez telefon, dzwonię, żeby chociaż usłyszeć tembr jej głosu. Zwłaszcza teraz, kiedy nie chce się już spotykać. Odbiera szybko i zawsze wtedy słyszę: 'No i co, moja najdroższa?’. To wzrusza. Wtedy mówię do niej: 'Moja najpiękniejsza’, 'Moja cudna’. Używamy epitetów” — wyznała.

Ostatnie miesiące nie były dla Beaty Tyszkiewicz wolne od trudnych chwil. Na początku czerwca tego roku aktorka pożegnała swojego młodszego o 4 lata brata, hrabiego Krzysztofa Tyszkiewicza.

Na co dzień przy gwieździe jest jej córka, Karolina Wajda. To ona opiekuje się matką i stara się od czasu do czasu zabierać ją do swojego domu na wsi.

Karolina Wajda zapewnia, że mimo ograniczeń wynikających z wieku Beata Tyszkiewicz pozostaje w świetnej formie umysłowej. Nie traci bystrości, pogody ducha ani charakterystycznego poczucia humoru, z którego była znana przez lata.

Wielka dama polskiego kina wybrała ciszę, prywatność i życie bez kamer. Dla fanów jej zniknięcie z mediów wciąż jest bolesne, ale ona sama najwyraźniej dokładnie wie, jak chce przeżywać ten etap.

Za miesiąc Beata Tyszkiewicz skończy 88 lat. Choć nie pojawia się już publicznie, jej legenda pozostaje żywa, a role, głos, styl i niepowtarzalna osobowość nadal budzą ogromny sentyment.