Andziaks nie wytrzymała po kolejnej aferze. Ze łzami opowiedziała o rodzinie. „To mnie rozwala na łopatki”

Jeszcze kilka dni temu Angelika „Andziaks” Trochonowicz tłumaczyła się z kontrowersyjnych wypowiedzi o podatkach. Teraz jednak przyznała, że zupełnie inna sprawa sprawia jej znacznie większy ból. W centrum zainteresowania znalazła się sytuacja dotycząca jej ojczyma, od którego influencerka niedawno publicznie się odcięła. Gdy temat zaczął być szeroko komentowany w internecie, Andziaks zdecydowała się nagrać wyjątkowo osobisty film. Nie ukrywała, że trudno było jej zapanować nad emocjami. Wyjaśniła również, dlaczego nie zamierza przepraszać za łzy pojawiające się przed kamerą. Jej słowa pokazują, że ostatnie wydarzenia mocno odbiły się na jej samopoczuciu.

Andziaks znalazła się w centrum dwóch głośnych afer

Ostatnie dni przyniosły Angelice Trochonowicz wyjątkowo dużo medialnego zainteresowania.

Influencerka, która od lat dzieli się z obserwatorami fragmentami swojego życia, znalazła się pod ostrzałem krytyki po wypowiedziach dotyczących polskiego systemu podatkowego.

W jednym z wcześniejszych nagrań stwierdziła, że chętniej rozliczałaby podatki za granicą.

Tłumaczyła, że w Polsce odprowadza wysokie kwoty, a jednocześnie nie korzysta z części usług publicznych.

Jako przykład wskazała opiekę zdrowotną, ponieważ wizyty lekarskie opłaca prywatnie.

W trakcie wypowiedzi padły również słowa:

„Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się”.

Komentarz szybko zaczął krążyć po mediach społecznościowych.

Internauci zarzucali Andziaks, że jej rozumowanie pomija wiele innych dziedzin finansowanych z podatków.

Wskazywali, że środki publiczne nie służą wyłącznie utrzymaniu opieki zdrowotnej, lecz również funkcjonowaniu licznych instytucji i usług, z których społeczeństwo korzysta na co dzień.

Krytyka była na tyle intensywna, że influencerka zdecydowała się zabrać głos ponownie.

Nie spodziewała się jednak, że równolegle ogromne zainteresowanie wzbudzi także sytuacja dotycząca jej rodziny.

Przeprosiła za swoje słowa. Nie próbowała już bronić wcześniejszej wypowiedzi

Po fali negatywnych komentarzy Andziaks opublikowała oficjalne przeprosiny.

Przyznała, że jej wcześniejsza wypowiedź o podatkach była błędem.

Nie próbowała przedstawiać jej jako doskonale przemyślanego stanowiska, którego zamierza bronić za wszelką cenę.

Zdecydowała się publicznie przyznać, że powiedziała coś niewłaściwego.

Był to ważny moment, ponieważ jej komentarze podatkowe zdążyły już wywołać szeroką dyskusję.

Temat przestał dotyczyć wyłącznie samej influencerki.

Stał się również pretekstem do rozmów o finansowaniu usług publicznych i obowiązkach osób osiągających wysokie dochody.

Andziaks zrozumiała, że wypowiedź spotkała się z krytyką nie tylko z powodu jej popularności, ale również ze względu na zawarte w niej argumenty.

W późniejszym nagraniu ponownie podkreśliła, że jest świadoma popełnionego błędu.

Nie próbowała też przekonywać, że nikt nie ma prawa komentować jej słów.

Wyraźnie odróżniła jednak dyskusję o podatkach od tego, co dzieje się wokół jej życia rodzinnego.

Influencerka zniknęła na jeden dzień. Potem opublikowała wyjątkowo trudne nagranie

Po intensywnych dniach Andziaks na krótko ograniczyła aktywność w internecie.

Jej nieobecność trwała jeden dzień.

Nie zdecydowała się jednak na dłuższe wycofanie z mediów społecznościowych.

Na jej kanale YouTube pojawił się kolejny materiał, w którym postanowiła odnieść się do ostatnich wydarzeń.

Tym razem nie był to zwyczajny vlog z codziennego życia.

Influencerka przyznała, że przygotowanie nagrania kosztowało ją bardzo wiele emocji.

Wprost opowiedziała o trudnościach, z jakimi mierzyła się podczas rejestrowania filmu.

„Nagrywałam go chyba przez dwie i pół godziny. To był jeden z trudniejszych filmów, jakie przyszło mi nagrywać” – wyznała.

Już na początku zaznaczyła, że nie jest w dobrym stanie emocjonalnym.

Szczególnie trudne okazało się dla niej opowiadanie o sytuacji, która dotyczy osób z jej najbliższego otoczenia.

„Co chwilę musiałam stopować”. Andziaks przyznała, że trudno było jej mówić

Angelika nie próbowała przedstawiać najnowszego nagrania jako spokojnego wyjaśnienia wszystkich kontrowersji.

Od pierwszych chwil dawała do zrozumienia, że zmaga się z bardzo silnymi emocjami.

„Miałam w sobie tyle emocji, tyle smutku. Co chwilę musiałam stopować, jakoś się ogarniać, żeby nie przepłakać całego filmu” – opowiedziała.

Następnie dodała krótkie zdanie, które szczególnie wyraźnie oddawało jej nastrój.

„Co mam mówić… Nie jest dobrze”.

Andziaks przyznała więc, że nawet poświęcenie dwóch i pół godziny na nagranie filmu nie było łatwym zadaniem.

Wielokrotnie musiała przerywać, aby odzyskać spokój i móc kontynuować wypowiedź.

Nie chciała jednak całkowicie zrezygnować z zabrania głosu.

Zależało jej na przedstawieniu własnej perspektywy wydarzeń, które od pewnego czasu stały się tematem publicznych komentarzy.

I właśnie wtedy wyjaśniła, co dotknęło ją najmocniej.

Nie chodzi przede wszystkim o podatki. Największy ból dotyczy rodziny

W najnowszym filmie influencerka zdecydowanie rozdzieliła dwa tematy, które jednocześnie pojawiły się w medialnych doniesieniach.

Pierwszy dotyczył jej wypowiedzi na temat podatków.

Drugi był związany z sytuacją rodzinną i sprawą ojczyma.

Andziaks przyznała, że skala zainteresowania jej osobą jest obecnie ogromna.

„Nie jest łatwo być na ustach całego kraju. Widzieliście, jestem w wiadomościach, cały internet trąbi o mnie, o sytuacji z podatkami, o sytuacji z moim ojczymem” – powiedziała.

Mimo to nie próbowała stawiać obu spraw na równi.

Podkreśliła, że krytykę dotyczącą podatków potrafi przyjąć, ponieważ sama uważa swoją wypowiedź za błędną.

Nie chce natomiast udawać, że równie łatwo radzi sobie z publicznym omawianiem prywatnych problemów rodzinnych.

To właśnie ta druga sytuacja jest dla niej obecnie najtrudniejsza.

„Wiem, że walnęłam głupotę”. Andziaks nie obwinia wszystkich za krytykę

Ważnym fragmentem nowego nagrania była wypowiedź dotycząca odpowiedzialności za wcześniejsze słowa.

Andziaks przyznała, że rozumie, dlaczego jej komentarze podatkowe wywołały dyskusję.

Nie oczekuje, aby internauci całkowicie zrezygnowali z oceniania jej publicznych wypowiedzi.

„Nie jest mi smutno przez to, że tyle osób komentuje tę sytuację z podatkami, bo wiem, że walnęłam głupotę i jeśli ktoś chce o tym dyskutować i pouczać na moim przykładzie, to proszę” – oznajmiła.

Tymi słowami influencerka jasno zaznaczyła, że nie zamierza odwracać uwagi od własnego błędu.

Przyjęła krytykę dotyczącą konkretnego zagadnienia i nie próbowała odbierać innym prawa do dyskusji.

Jednocześnie zwróciła uwagę, że zupełnie inaczej przeżywa wydarzenia dotyczące rodziny.

Jej zdaniem komentarze o prywatnej sytuacji bliskich są znacznie trudniejsze do udźwignięcia.

A w ostatnich dniach właśnie ten temat szczególnie ją przytłoczył.

„To mnie rozwala na łopatki”. Andziaks powiedziała, co najbardziej ją zabolało

W dalszej części filmu Angelika wróciła do doniesień dotyczących swojego ojczyma.

Jego sprawa stała się przedmiotem publicznego zainteresowania, a influencerka niedawno zdecydowała się od niego odciąć.

Nie zdradziła w przytoczonych fragmentach wszystkich szczegółów dotyczących tej sytuacji.

Wyraźnie zaznaczyła jednak, że jej osobiste doświadczenia są znacznie trudniejsze niż dyskusja o własnych słowach dotyczących podatków.

„Jest mi przykro, ciężko przez to, co się dzieje z moją sytuacją rodzinną i to mnie rozwala na łopatki” – przyznała.

To jedno z najmocniejszych zdań całego nagrania.

Andziaks nie próbowała ukrywać, że sprawa rodzinna wpływa na jej samopoczucie.

Nie przedstawiła jej jako kolejnego zwyczajnego internetowego konfliktu, który wystarczy przeczekać.

Mówiła o wydarzeniach dotyczących jej najbliższego otoczenia.

Właśnie dlatego tak trudno jest jej obserwować, jak temat staje się przedmiotem szerokiej publicznej dyskusji.

Influencerka odcięła się od ojczyma. Nie ujawniła jednak wszystkich szczegółów

W ostatnim czasie Andziaks publicznie zdystansowała się od swojego ojczyma.

Sprawa dotycząca jego interesów zaczęła przyciągać uwagę mediów i internautów.

W najnowszym nagraniu influencerka skupiła się jednak przede wszystkim na tym, jak przeżywa całą sytuację.

Nie przedstawiła szczegółowego opisu działalności ojczyma ani nie wyjaśniła wszystkich okoliczności związanych z jego sprawą.

Z tego powodu nie można na podstawie jej emocjonalnej wypowiedzi przesądzać o odpowiedzialności innych osób czy formułować dodatkowych oskarżeń.

Wiadomo natomiast, że temat wywołuje u niej bardzo silne emocje.

Andziaks przyznała, że sama świadomość publicznego nagłośnienia sytuacji rodzinnej była dla niej wyjątkowo trudna.

Podkreśliła także, że internetowe reakcje nie zawsze mają charakter rzeczowej dyskusji.

Niektóre komentarze odebrała jako szczególnie przykre.

„Niektórzy ludzie są tacy paskudni”. Andziaks ostro o reakcjach internautów

W jednym z najbardziej emocjonalnych fragmentów nagrania influencerka odniosła się do sposobu, w jaki część osób komentowała jej rodzinne problemy.

Nie ukrywała rozczarowania.

„Niektórzy ludzie są tacy paskudni” – powiedziała.

Następnie opowiedziała, jak zareagowała w chwili, gdy informacje dotyczące ojczyma zaczęły pojawiać się w internecie.

„Z samego rana leżałam na podłodze, bo (…) to wszystko pojawiło się w internecie” – wyznała.

Było to bardzo osobiste wspomnienie.

Pokazało, że medialne nagłośnienie sprawy wywołało u niej silną reakcję emocjonalną.

Andziaks nie wskazała w przytoczonej wypowiedzi konkretnych osób, które miały dopuścić się szczególnie przykrych zachowań.

Mówiła ogólnie o części internautów i komentarzach, z którymi musiała się mierzyć.

Jej słowa były przede wszystkim wyrazem rozczarowania sposobem, w jaki niektórzy ludzie reagują na cudze problemy rodzinne.

Andziaks odpowiada na zarzuty o udawanie emocji. „Nie robię tego, żeby lepiej wypaść”

Influencerka zdaje sobie sprawę, że publiczne pokazywanie łez może wywoływać różne reakcje.

Część odbiorców traktuje takie nagrania jako szczere wyznania.

Inni podejrzewają, że osoby popularne w internecie wykorzystują emocje, aby zyskać współczucie.

Andziaks postanowiła uprzedzić podobne zarzuty.

Podkreśliła, że jej zachowanie przed kamerą nie jest zaplanowaną próbą poprawienia własnego wizerunku.

„Jeśli będziecie widzieć smutek w moich oczach lub się popłaczę, to nie jest to po to, żeby wzbudzić współczucie” – zaznaczyła.

Następnie wyjaśniła, że nagranie jest dla niej trudne ze względu na osobiste doświadczenia.

„Tylko po prostu jest mi (…) ciężko. Nie robię tego po to, żeby lepiej wypaść” – powiedziała.

Influencerka chciała w ten sposób oddzielić swoje emocje od wcześniejszej afery podatkowej.

Nie twierdziła, że łzy powinny sprawić, iż wszyscy zapomną o jej kontrowersyjnych wypowiedziach.

Wyjaśniała, że przeżywa przede wszystkim sytuację rodzinną, której publiczne nagłośnienie mocno ją dotknęło.

Życie w internecie ma swoją cenę. Andziaks znalazła się w trudnej sytuacji

Popularność Angeliki Trochonowicz opiera się w dużej mierze na publikowaniu materiałów dotyczących codziennego życia.

Widzowie od lat oglądają jej podróże, rodzinne wydarzenia i kolejne przedsięwzięcia.

Tak bliski kontakt z odbiorcami sprawia, że nawet prywatne sytuacje mogą szybko stać się przedmiotem publicznego zainteresowania.

W ostatnich dniach influencerka przekonała się o tym szczególnie mocno.

Najpierw musiała zmierzyć się z krytyką swoich słów o podatkach.

Następnie zainteresowanie mediów skierowało się na sprawę jej ojczyma.

Andziaks nie próbuje przekonywać, że każda negatywna opinia jest niesprawiedliwa.

Przeciwnie, w najnowszym nagraniu przyznała, że krytyka jej wypowiedzi podatkowej była zrozumiała.

Jednocześnie podkreśliła, że rodzinne problemy są dla niej znacznie bardziej bolesne.

To właśnie dlatego zdecydowała się opublikować kolejny, wyjątkowo emocjonalny film.

Dwie sprawy, dwa różne doświadczenia. Influencerka wyraźnie postawiła granicę

Andziaks w najnowszym nagraniu nie próbowała całkowicie odciąć się od komentarzy na swój temat.

Zamiast tego wyjaśniła, dlaczego różnie reaguje na dwie głośne sprawy.

Pierwsza dotyczyła jej własnych słów i oceny polskiego systemu podatkowego.

W tym przypadku przyznała się do błędu oraz zaakceptowała prawo innych osób do krytyki.

Druga sytuacja wiąże się z jej rodziną i sprawą ojczyma.

Tutaj emocje są znacznie silniejsze.

Influencerka przyznała, że nagłośnienie prywatnych problemów bardzo ją przytłoczyło.

Podczas przygotowywania filmu wielokrotnie musiała przerywać nagrywanie, ponieważ trudno było jej powstrzymać łzy.

Nie chciała jednak rezygnować z wyjaśnienia swojego stanowiska.

Podkreśliła też, że nie nagrywała materiału po to, aby zdobyć sympatię i odwrócić uwagę od wcześniejszych kontrowersji.

Zależało jej przede wszystkim na pokazaniu, jak sama odbiera ostatnie wydarzenia.

„Nie jest dobrze”. Andziaks przyznała, że ostatnie dni były wyjątkowo ciężkie

Nowe nagranie Angeliki Trochonowicz pokazuje, jak bardzo ostatnie wydarzenia wpłynęły na jej codzienność.

Influencerka, która zazwyczaj dzieli się w internecie fragmentami życia rodzinnego, tym razem opowiedziała o smutku i trudnościach związanych z publicznym zainteresowaniem sprawą ojczyma.

Nie ukrywała, że na przygotowanie filmu poświęciła około dwóch i pół godziny.

Wielokrotnie musiała zatrzymywać nagranie, aby opanować emocje.

Przyznała również, że czuje się przytłoczona liczbą komentarzy i informacjami pojawiającymi się w mediach.

Jednocześnie stanowczo zaznaczyła, że nie próbuje wykorzystywać własnych łez jako sposobu na poprawienie wizerunku.

Nie wycofała także przeprosin za wcześniejsze słowa dotyczące podatków.

Podkreśliła, że tamta wypowiedź była błędem, który może być przedmiotem publicznej dyskusji.

Największy ciężar stanowią jednak dla niej wydarzenia dotyczące rodziny.

Na razie nie wiadomo, czy Andziaks zdecyduje się przedstawić kolejne szczegóły dotyczące sprawy ojczyma.

Wiadomo natomiast, że obecna sytuacja jest dla niej bardzo trudna.

Jej najnowszy film kończy się przede wszystkim przesłaniem, że za internetową popularnością kryją się również osobiste doświadczenia, których odbiorcy nie zawsze są świadomi.

A wy jak oceniacie wyznanie Andziaks? Czy osoby publiczne powinny otwarcie mówić o rodzinnych problemach i pokazywać emocje, czy lepiej chronić takie sprawy przed internetową dyskusją?