Aleksandra Justa przez lata budowała dorobek aktorski na scenie i przed kamerą, ale w mediach najczęściej wracano do jej prywatnego życia oraz rozstania ze Zbigniewem Zamachowskim. Teraz aktorka po długim czasie zdecydowała się na szczery wywiad i ujawniła, jak bardzo rozwód wpłynął nie tylko na jej codzienność, ale też na zawodową pozycję.
Justa ma za sobą wiele ról teatralnych i telewizyjnych. Widzowie mogą kojarzyć ją między innymi z takich produkcji jak „Miodowe lata”, „Barwy szczęścia” czy „Korona królów”. Mimo tego jej nazwisko przez lata częściej pojawiało się w kontekście burzliwego zakończenia małżeństwa ze Zbigniewem Zamachowskim niż samej pracy artystycznej.

Aktorka nie należy do osób, które chętnie komentują prywatne sprawy w mediach. Właśnie dlatego jej najnowsza rozmowa wywołała spore zainteresowanie. Jak sama przyznała, przez długi czas unikała udzielania wywiadów.
„Ostatniego wywiadu udzieliłam jakieś 10 lat temu. Wykonuję jednak zawód, który nierozerwalnie łączy się z tym, że pokazuję się ludziom, którzy potem oceniają moją pracę. Moje nazwisko pojawia się więc w recenzjach spektakli, w których gram. I pewnie dlatego jakkolwiek funkcjonuję w mediach” — powiedziała Aleksandra Justa w rozmowie z Michałem Misiorkiem dla Onetu.
W wywiadzie aktorka nie ukrywała, że boli ją sposób, w jaki dziś często funkcjonuje zainteresowanie znanymi osobami. Jej zdaniem prywatność aktorów bywa ważniejsza dla odbiorców niż ich role, warsztat i realna praca.
Justa zauważyła, że w obecnych czasach życie prywatne nierzadko staje się główną walutą rozpoznawalności. Praca artystyczna schodzi na dalszy plan, a obecność w mediach społecznościowych zaczyna być traktowana jak coś ważniejszego niż doświadczenie sceniczne.

„Żyjemy w czasach, kiedy często gęsto życie prywatne aktorów jest w większej cenie niż ich role. A praca staje się jedynie jakimś dodatkiem do Instagrama. Mądrość i warsztat nie są już tak istotne, jak kiedyś. Czasem wręcz przeszkadzają. (…) Co prawda nie jestem znowu aż taka stara, ale nie są to moje czasy, nie jest to moja mentalność. Może nie powinnam tego mówić, ale w pewnym sensie śmieszy mnie to, że dziś gros uwagi jest poświęcone aktorom i autorytetami są właśnie oni” — stwierdziła.
Najmocniej wybrzmiały jednak jej słowa o konsekwencjach rozwodu. Aleksandra Justa przyznała, że po rozstaniu ze Zbigniewem Zamachowskim zmieniło się jej zawodowe położenie. Nie chodziło wyłącznie o emocjonalny ciężar zakończenia małżeństwa, ale także o bardzo konkretne skutki w pracy.
Aktorka powiedziała wprost, że kiedy przestała być żoną znanego aktora, jej stawki w teatrze spadły. To wyznanie odsłania gorzki mechanizm, z którym musiała się zmierzyć po prywatnym kryzysie.
„Zmieniła się moja sytuacja życiowa, przestałam być żoną znanego aktora, zostałam rozwódką i moje stawki w teatrze za spektakl nagle spadły” — wyznała Justa.
To zdanie pokazuje, jak boleśnie rozwód może przełożyć się na życie zawodowe, zwłaszcza gdy człowiek przez lata funkcjonuje w cieniu bardziej medialnego partnera. Dla aktorki był to moment trudny, który wymagał od niej szukania nowego oparcia.
Po tym doświadczeniu Justa zainteresowała się mindfulness. Dziś jest instruktorką i prowadzi kursy uważności. Jak tłumaczy, do tej metody doprowadził ją bardzo ciężki etap życia.
„Bywają w życiu takie momenty, kiedy cały świat wali się na głowę i nie bardzo wiadomo, czego się złapać. Czułam, że strop mam już tak nisko, że nie jestem w stanie się wyprostować. (…) Ja próbowałam różnych metod, (…), aż w końcu siostra powiedziała mi o mindfulness. To praca nad sobą, po prostu trening. I tak jak trenujemy mięśnie, tak samo czasem warto potrenować mózg. (…) Uznałam, że skoro mnie to tak pomogło, to może innym też pomoże. A że nie miałam wtedy za dużo aktorskiej pracy, zrobiłam chwilę później kurs nauczycielski i sama zaczęłam prowadzić takie kursy” — opowiedziała.
Dla Aleksandry Justy mindfulness okazał się czymś więcej niż chwilową próbą poradzenia sobie z kryzysem. Stał się narzędziem, które pozwoliło jej odzyskać równowagę, a później również sposobem pomagania innym.
Aktorka nie ukrywa, że w pewnym momencie nie miała wielu zawodowych propozycji, dlatego zdecydowała się zrobić kurs nauczycielski. Z czasem zaczęła prowadzić własne zajęcia i dzielić się praktyką, która wcześniej pomogła jej samej.
Jej historia pokazuje, że po bolesnym rozstaniu i zawodowym spadku można zbudować dla siebie nowe miejsce. Nie stało się to jednak natychmiast i bez kosztów. Justa musiała przejść przez etap, w którym prywatna zmiana odbiła się na jej pozycji w teatrze i poczuciu stabilności.

Dziś mówi o tym spokojnie, ale jej słowa nie tracą przez to ciężaru. Szczególnie mocno brzmi wyznanie o tym, że po rozwodzie została potraktowana inaczej, a jej zawodowa wartość nagle przestała być postrzegana tak samo.
Aleksandra Justa przez lata była aktorką z dorobkiem, a mimo to w oczach mediów i części środowiska często sprowadzano ją do roli byłej żony Zbigniewa Zamachowskiego. Teraz jasno pokazuje, że za tym nagłówkiem stoi osobna historia, praca, kryzys i droga do odbudowania siebie.
Jej najnowszy wywiad jest więc nie tylko opowieścią o rozwodzie. To również gorzka refleksja o show-biznesie, teatrze, wartości pracy i tym, jak łatwo prywatny status potrafi przesłonić czyjeś kompetencje.

Justa znalazła jednak własną odpowiedź na sytuację, która mogła ją złamać. Zamiast zostać wyłącznie w roli osoby skrzywdzonej przez życiowy zwrot, zaczęła uczyć innych uważności i szukania stabilności wtedy, gdy wszystko wymyka się spod kontroli.