Ralph Kaminski oddał hołd Violetcie Villas. Pojechał do Lewina Kłodzkiego spełnić wielkie marzenie

Ralph Kaminski nigdy nie ukrywał, że Violetta Villas zajmuje w jego artystycznym świecie szczególne miejsce. Od lat fascynuje się jej głosem, scenicznym wizerunkiem i niezwykłą osobowością. Teraz zdecydował się na bardzo osobisty gest. Odwiedził rodzinne miasteczko swojej idolki i zostawił pod jej domem kwiat.

Kaminski jest absolwentem wokalistyki na Wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej Akademii Muzycznej imienia Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Jego zainteresowanie Violettą Villas nie było chwilowym zachwytem ani modą na legendarną artystkę. Piosenkarka stała się nawet tematem jego pracy magisterskiej.

Na nagraniu opublikowanym na Instagramie Ralph wrócił pamięcią do dzieciństwa i do momentów, w których po raz pierwszy tak mocno zachwycił się Villas. Szczególne wrażenie robił na nim koncert „Violetta V. – taka jestem” z Teatru Wielkiego w Łodzi w reżyserii Elżbiety Skrętkowskiej, często emitowany w telewizji pod koniec lat 90.

„Pod koniec lat 90. w telewizji często transmitowano koncert 'Violetta V. – taka jestem’ z Teatru Wielkiego w Łodzi w reżyserii Elżbiety Skrętkowskiej. Patrzyłem na ekran zahipnotyzowany, a mój dziadek Jan mówił: 'Znów tę papugę oglądasz?’. Zakochałem się totalnie, nawet magistra pisałem o Villas” — wyznał Kaminski.

Violetta Villas była jedną z najbardziej niezwykłych postaci polskiej sceny. Obdarzona sopranem koloraturowym i słuchem absolutnym, zrobiła karierę daleko poza granicami kraju. Była pierwszą Polką, której udało się odnieść sukces w Las Vegas.

Występowała u boku wielkich gwiazd światowej muzyki i estrady. Na jednej scenie pojawiała się między innymi z Frankiem Sinatrą, Paulem Anką, Charles’em Aznavourem, Earthą Kitt i Deanem Martinem.

Do historii show-biznesu przeszła także rewia Casino de Paris. W jej widowiskowej odsłonie Villas wjeżdżała na scenę na białym koniu. Z czasem konia zastąpiono autem marki Jaguar XK-E, co tylko potęgowało efekt scenicznego przepychu, z którym artystka była kojarzona.

Jej życie miało jednak także bardzo smutny finał. Violetta Villas zmarła 5 grudnia 2011 roku w swoim rodzinnym domu w Lewinie Kłodzkim. Odeszła w nędzy i opuszczeniu, co do dziś pozostaje jednym z najbardziej poruszających rozdziałów jej historii.

To właśnie do Lewina Kłodzkiego wybrał się teraz Ralph Kaminski. Dla niego nie była to zwykła wycieczka, ale raczej osobista pielgrzymka do miejsca związanego z artystką, która od lat go inspiruje.

Dom Villas został zbudowany w 1904 roku. Piosenkarka zamieszkała w nim po zakończeniu kariery, w 1998 roku. Chciała spędzić jesień życia tam, gdzie dorastała, i poświęcić się między innymi pomocy zwierzętom.

Z czasem liczba przygarniętych przez nią czworonogów zaczęła przekraczać warunki lokalowe oraz organizacyjne możliwości artystki. Jej codzienność stawała się coraz trudniejsza, a sytuacja w domu coraz bardziej skomplikowana.

W pewnym momencie ogromny wpływ na życie Villas miała jej „opiekunka”, która miała ograniczać dostęp do artystki różnym osobom, w tym lekarzom oraz synowi. Po śmierci piosenkarki sprawa jej ostatnich lat jeszcze długo budziła emocje.

Dopiero po trwającym 5 lat procesie jedyny syn gwiazdy uzyskał dostęp do zdewastowanej posiadłości. Zapowiadał, że chciałby stworzyć tam muzeum poświęcone matce. Do dziś jednak takie miejsce nie powstało.

Posiadłość nie straszy już tak jak wcześniej dzięki staraniom sąsiada, pana Stanisława, który był przyjacielem z dzieciństwa Krzysztofa Gospodarka. To właśnie ten dom stał się dla wielbicieli Villas symbolicznym miejscem pamięci.

Ralph Kaminski odwiedził je z wielkim przejęciem. Pod drzwiami zostawił sztuczny kwiat, tłumacząc, że właśnie taki gest wydał mu się bliski estetyce i osobowości jego idolki.

„Dzisiaj spełniło się moje wielkie marzenie, w końcu odwiedziłem miasteczko rodzinne mojej idolki. Rzuciłem pod jej drzwi sztucznego kwiatka (wydaje mi się, że Violetta lubiła sztuczne kwiaty), oddając jej hołd. Będąc na Dolnym Śląsku, koniecznie zatrzymajcie się w Lewinie Kłodzkim, odwiedźcie miejsce pamięci!” — napisał na Instagramie.

Ten gest pokazuje, że fascynacja Kaminskiego Violettą Villas nie jest tylko artystyczną inspiracją. To także emocjonalna więź z legendą, której talent, wizerunek i dramatyczny los od lat mocno działają na wyobraźnię kolejnych pokoleń twórców.

Dla Ralpha wizyta w Lewinie Kłodzkim była spełnieniem marzenia. Dla fanów Villas to kolejny dowód na to, że pamięć o niej wciąż trwa, nawet jeśli jej ostatnie lata były pełne bólu, samotności i niespełnionych planów.