Rafał Maserak przerwał plotki o rozstaniu. Ślub planuje, ale kolegów z „TzG” nie zaprosi

Rafał Maserak przez lata miał opinię jednego z największych amantów polskiego show-biznesu, ale od dawna jego życie prywatne wygląda zupełnie inaczej. Tancerz jest związany z prawniczką Małgorzatą Lis, z którą wychowuje syna Leonarda. Choć para zaręczyła się już w 2018 roku, ślubu nadal nie było. Teraz juror „Tańca z Gwiazdami” wyjaśnił, co naprawdę dzieje się w jego relacji i dlaczego koledzy z programu nie powinni liczyć na zaproszenia.

Rafał Maserak przez wiele lat był kojarzony z intensywnym życiem towarzyskim, parkietem i statusem jednego z najbardziej rozpoznawalnych tancerzy w Polsce.

Publiczność znała go przede wszystkim z „Tańca z Gwiazdami”, gdzie najpierw występował jako zawodowy tancerz, a później pojawił się już w roli jurora.

W show-biznesie długo przypisywano mu wizerunek mężczyzny, który przyciąga uwagę kobiet i nie spieszy się do stabilizacji.

Z czasem jednak wiele się zmieniło.

Maserak ustatkował się u boku Małgorzaty Lis, prawniczki, z którą tworzy rodzinę i wychowuje syna Leonarda.

Para zaręczyła się w 2018 roku.

Od tamtej chwili minęło już sporo czasu, a ślubu wciąż nie było.

Nic dziwnego, że temat regularnie wraca w rozmowach z tancerzem.

Fani i media zastanawiają się, czy zakochani w końcu zdecydują się na formalny krok, skoro od lat żyją razem, wychowują dziecko i oficjalnie są po zaręczynach.

W kuluarach pojawiły się nawet plotki, że relacja Maseraka i matki jego syna może przechodzić kryzys.

Nie brakowało doniesień sugerujących, że tancerz znów jest singlem.

Teraz sam Rafał postanowił odnieść się do tych spekulacji.

W rozmowie z „Faktem” wyjaśnił, skąd mogą brać się pogłoski o rozstaniu i jak naprawdę wygląda jego związek z Małgorzatą Lis.

Nie ukrywał, że w ich relacji bywa żywiołowo.

„A wiesz, jak to jest w takim włoskim małżeństwie. Czasem się rozstajesz, czasem się schodzisz, musi cały czas iskrzyć” — powiedział Maserak.

Tymi słowami juror „Tańca z Gwiazdami” dał do zrozumienia, że jego relacja nie jest nudna ani chłodna.

W ich domu, jak sam sugeruje, emocji nie brakuje.

Nie oznacza to jednak, że para definitywnie się rozstała.

Raczej chodzi o związek pełen temperamentu, w którym napięcia i powroty są częścią codzienności.

Maserak użył określenia „włoskie małżeństwo”, choć formalnie ślubu z Małgorzatą Lis jeszcze nie wziął.

To określenie pasuje do obrazu relacji, którą opisał: pełnej iskier, emocji i zmian nastroju.

Tancerz nie próbował udawać, że wszystko zawsze jest idealnie.

Zamiast tego przyznał, że bywa burzliwie.

Ale właśnie w tej burzliwości najwyraźniej widzi też energię ich związku.

Temat ślubu nadal pozostaje jednak otwarty.

Choć zakochani od lat funkcjonują jak rodzina, formalizacja związku wciąż nie nastąpiła.

Maserak nie powiedział wprost, kiedy stanie z partnerką przed ołtarzem.

Zdradził za to, jak wyobraża sobie ewentualną uroczystość.

I tu może pojawić się rozczarowanie dla jego kolegów z „Tańca z Gwiazdami”.

Gdy reporter „Faktu” zapytał, czy juror zaprosiłby na ślub znajomych zza sędziowskiego stolika, Rafał zareagował bardzo stanowczo.

„Co ty, zwariowałeś? Nie, skądże, nie. Jakbym zrobił wesele, to by było skromniutkie. Starałbym się, żeby za bardzo to nie wychodziło na jaw” — odparł.

To jasny komunikat.

Jeśli ślub rzeczywiście się odbędzie, Maserak nie zamierza robić z niego wielkiego medialnego wydarzenia.

Nie będzie czerwonego dywanu.

Nie będzie tłumu gwiazd z programu.

Nie będzie imprezy zaplanowanej pod flesze i nagłówki.

Przynajmniej tak wynika z jego słów.

Tancerz woli skromną uroczystość i jak najmniej rozgłosu.

Dla osoby tak mocno związanej z telewizją to może brzmieć zaskakująco, ale jednocześnie bardzo konsekwentnie.

Maserak od lat jest obecny w show-biznesie, jednak swoje najważniejsze prywatne sprawy stara się trzymać z dala od nadmiernej ekspozycji.

Jego syn Leonard i relacja z Małgorzatą Lis nie są elementami, które regularnie sprzedaje w mediach.

Dlatego wizja cichego ślubu pasuje do tego, jak mówi o swoim domu.

Koledzy z jurorskiego składu „Tańca z Gwiazdami” mogą więc nie dostać zaproszeń.

Iwona Pavlović czy Tomasz Wygoda raczej nie powinni szykować się na wielkie wesele Rafała.

Maserak wyraźnie dał do zrozumienia, że jeśli zdecyduje się na formalizację związku, zrobi to po swojemu.

Bez rozgłosu.

Bez show.

Bez zamieniania prywatnego dnia w kolejną telewizyjną historię.

Na razie nie wiadomo, kiedy ślub mógłby się odbyć.

Tancerz pozostaje tajemniczy i nie podaje konkretnej daty.

Jedno jest jednak jasne: plotki o rozstaniu z Małgorzatą Lis nie oznaczają końca tej relacji.

Maserak sam przyznaje, że w ich związku potrafi iskrzyć, ale właśnie taki temperament najwyraźniej jest częścią ich codzienności.

Po latach życia na oczach widzów Rafał Maserak doskonale wie, jak działa show-biznes.

Wystarczy chwila ciszy, mniej wspólnych zdjęć albo kilka niedopowiedzeń, by zaczęły krążyć informacje o kryzysie.

On jednak nie wygląda na kogoś, kto zamierza szczegółowo tłumaczyć się z każdego etapu swojej relacji.

Woli krótko skwitować sprawę i zaznaczyć, że życie dwojga ludzi nie zawsze mieści się w prostych plotkarskich kategoriach.

Czasem są emocje.

Czasem są oddalenia.

Czasem powroty.

A czasem po prostu trzeba pozwolić związkowi funkcjonować bez ciągłego komentowania.

W jego przypadku dodatkowo dochodzi syn Leonard.

Maserak i Małgorzata Lis są rodzicami, a to sprawia, że ich relacja ma wymiar dużo poważniejszy niż zwykły show-biznesowy romans.

Nie chodzi tylko o dwoje dorosłych ludzi, ale też o rodzinę, którą wspólnie tworzą.

Być może właśnie dlatego tancerz nie chce robić ze ślubu widowiska.

Jeżeli ten dzień nadejdzie, ma być intymny i skromny.

Nie dla kamer.

Nie dla programu.

Nie dla kolegów z telewizji.

Tylko dla nich.

To zresztą ciekawy kontrast.

Na parkiecie i w telewizji Maserak od lat funkcjonuje w świecie świateł, muzyki, emocji i oceniania.

Jako juror „Tańca z Gwiazdami” sam siedzi przy stole, obserwuje uczestników, komentuje ich występy i jest częścią wielkiego widowiska.

Ale prywatnie najwyraźniej nie potrzebuje takiej oprawy.

Ślub, jeśli do niego dojdzie, ma być „skromniutki”.

To słowo mówi bardzo wiele.

Maserak nie chce hucznej imprezy z listą gości z show-biznesu.

Nie chce, by wszyscy wiedzieli.

Nie chce, by temat wyszedł za bardzo na jaw.

A to oznacza, że nawet jeśli pewnego dnia powie „tak”, opinia publiczna może dowiedzieć się o tym dopiero po fakcie.

Na razie pozostaje więc czekać.

Zaręczyny są.

Wspólne życie jest.

Syn jest.

Plany ślubne są, ale bez konkretnej daty i bez listy celebryckich gości.

Maserak jasno zasugerował, że w tej sprawie nie zamierza spełniać oczekiwań mediów.

A plotki o rozstaniu skwitował obrazowo: w takim „włoskim małżeństwie” musi iskrzyć.

Wygląda więc na to, że u Rafała Maseraka emocje są, relacja trwa, a ślub nadal pozostaje możliwy.

Tylko jedno wydaje się przesądzone.

Jeśli do niego dojdzie, koledzy z „Tańca z Gwiazdami” raczej nie zatańczą na parkiecie weselnym jurora.