Iwona Pavlović zdradziła, co mówiła Michałowi Wiśniewskiemu za kulisami „Tańca z gwiazdami”. Tak zareagował

Michał Wiśniewski w końcu pojawił się w studiu „Tańca z gwiazdami”, by wesprzeć Mandarynę w rodzinnym odcinku programu. Jego obecność od razu przypomniała widzom, że lider Ich Troje sam nigdy nie zdecydował się na udział w show. Teraz Iwona Pavlović ujawniła, że kiedyś próbowała namówić go na parkiet. Sądząc po jej słowach, nie było to jednak łatwe zadanie.

Michał Wiśniewski długo kazał na siebie czekać.

Od momentu, gdy wyszło na jaw, że Mandaryna i lider Ich Troje znów są blisko po dwóch dekadach osobnych dróg, wielu fanów wypatrywało go w studiu „Tańca z gwiazdami”.

Ich ponowne zbliżenie zbiegło się niemal w czasie z informacją, że Marta Wiśniewska dołącza do nowej edycji programu.

To sprawiło, że zainteresowanie jej udziałem było jeszcze większe.

Widzowie chcieli zobaczyć nie tylko taneczne postępy Mandaryny, ale też to, czy Michał będzie ją wspierał z bliska.

Na jego pojawienie się trzeba było jednak poczekać cały miesiąc.

Mandaryna w tym czasie zdążyła już udowodnić, że na parkiecie czuje się bardzo pewnie.

Choć przez lata kojarzono ją przede wszystkim z hip-hopową energią i scenicznym doświadczeniem, w tańcu towarzyskim również szybko odnalazła swój rytm.

Razem z Krystianem Rzymkiewiczem od początku zbierała wysokie noty.

Para numer 2 regularnie plasowała się w górnej części stawki, a w minioną niedzielę wydarzyło się coś szczególnego.

Mandaryna i Krystian jako pierwsi uczestnicy tej edycji otrzymali maksymalne oceny.

Ten wieczór miał dla Marty jeszcze większe znaczenie, bo był to odcinek rodzinny.

W takim wydaniu uczestnicy mogą zaprosić na parkiet bliskich i pokazać publiczności bardziej osobistą stronę swojej historii.

Mandaryna zdecydowała się zatańczyć z Xavierem, 24-letnim synem swoim i Michała Wiśniewskiego.

Występ miał więc wyraźnie rodzinny charakter.

Na dodatek odbył się do hitu Ich Troje, który zaśpiewał sam Michał Wiśniewski razem z córką Etiennette, pochodzącą z jego małżeństwa z Anną Świątczak.

To był moment, który trudno było przeoczyć.

Mandaryna na parkiecie.

Xavier u jej boku.

Michał obecny w programie.

Rodzinny wątek Wiśniewskich znów znalazł się w centrum uwagi.

Dla wielu fanów było to spełnienie oczekiwań, choć nie do końca w takiej formie, jakiej część z nich się spodziewała.

Bo wcześniej nie brakowało głosów, że to właśnie Michał powinien zatańczyć z Mandaryną.

Taki występ byłby bez wątpienia jednym z najgłośniejszych momentów całej edycji.

Marta od początku dawała jednak do zrozumienia, że nie zamierza stawiać ukochanego w sytuacji, która byłaby dla niego niekomfortowa.

Już w połowie września zapowiadała, że jeśli dotrze do odcinka rodzinnego, wybierze Xaviera.

Powód był prosty.

Michał nie przepada za tańcem.

„Michał nie przepada za tańcem. (…) Nie będę go wrzucać w taką niekomfortową sytuację” — mówiła Mandaryna.

Te słowa pokazały, że doskonale zna jego granice.

Nie chciała budować telewizyjnej sensacji kosztem stresu osoby, która nie czułaby się dobrze na parkiecie.

Co ciekawe, sam Michał Wiśniewski żartował niedawno, że sama wizja występu w programie potrafi spędzać mu sen z powiek.

Na Instagramie opisał zabawny koszmar, w którym musiał nagle zastąpić Krystiana Rzymkiewicza i zatańczyć z Martą.

„Miałem dziś w nocy (…) zły sen. I to taki, że nawet moja biografia przy nim wygląda jak bajka na dobranoc. Śniło mi się, że Krystian gdzieś zniknął i ktoś wpadł na genialny pomysł: 'Wiśniewski, wskakujesz. Tańczysz z Martą!’. No to wyszedłem” — relacjonował z humorem.

Teraz okazuje się, że temat jego ewentualnego udziału w „Tańcu z gwiazdami” wrócił także za kulisami.

Iwona Pavlović, czyli słynna Czarna Mamba, zdradziła, że miała okazję rozmawiać z Michałem i próbowała zachęcić go do udziału w show.

Jurorka wypowiedziała się o tym tuż po programie i nie ukrywała, że chętnie zobaczyłaby zarówno Xaviera, jak i Michała w tanecznej rywalizacji.

Jednocześnie sama przyznała, że w przypadku lidera Ich Troje sprawa nie wydaje się prosta.

„Oj, Michał to się chyba nie zgodzi. Kiedyś, kiedyś miałam przyjemność go poznać i rozmawiałam z nim, i on powiedział, że chyba niekoniecznie. Ale może jednak. Zapraszamy” — powiedziała Iwona Pavlović w rozmowie z Party.

To krótkie wyznanie od razu przyciągnęło uwagę.

Bo trudno nie zastanawiać się, jak wyglądałby Michał Wiśniewski jako uczestnik „Tańca z gwiazdami”.

Artysta przez lata przyzwyczaił publiczność do widowiskowości, mocnego scenicznego wizerunku i występów przed ogromną widownią.

Nie boi się kamer.

Nie boi się show.

Nie boi się emocji na scenie.

A jednak taniec to dla niego zupełnie inna historia.

Pavlović wyraźnie zasugerowała, że Wiśniewski już kiedyś nie był przekonany do takiego pomysłu.

Jej słowa pokazują, że temat nie jest nowy.

Jurorka miała okazję zaprosić go do programu, ale on dał do zrozumienia, że raczej niekoniecznie widzi się w tej roli.

Mimo to Pavlović nie zamyka drzwi.

Publicznie rzuciła zaproszenie.

Dodała nawet: „Ale może jednak”.

W świecie „Tańca z gwiazdami” takie zdania potrafią rozbudzić wyobraźnię widzów.

Bo program wielokrotnie udowadniał, że do udziału da się namówić osoby, które wcześniej wydawały się mało oczywistymi kandydatami.

Pytanie tylko, czy Michał Wiśniewski rzeczywiście chciałby wejść w tak intensywny rytm treningów.

Iwona Pavlović sama zauważyła, że widok ciężkiej pracy Mandaryny może raczej jeszcze bardziej go zniechęcić niż zachęcić.

„Tylko jak zobaczy, jak ciężko się pracuje tutaj, jak ona ciężko pracuje, to jeszcze może się bardziej zniechęcić” — mówiła ze śmiechem jurorka.

To zdanie dobrze oddaje realia programu.

„Taniec z gwiazdami” z zewnątrz wygląda jak kolorowe show pełne świateł, cekinów i efektownych choreografii.

Ale za kilkuminutowym występem kryją się godziny treningów, zmęczenie, ból, stres i ciągła presja.

Mandaryna dobrze wie, ile kosztuje przygotowanie do każdego odcinka.

Michał, obserwując ją z bliska, może widzieć nie tylko blask sceny, ale też całą pracę, która dzieje się przed kamerami.

A to rzeczywiście nie musi zachęcać kogoś, kto i tak nie czuje się pewnie w tańcu.

Z drugiej strony jego obecność w rodzinnym odcinku pokazała, że jest blisko programu, nawet jeśli nie jako uczestnik.

Przyszedł wspierać Mandarynę.

Wziął udział w muzycznej oprawie występu.

Pojawił się w studiu po raz pierwszy w tej edycji i natychmiast wzbudził zainteresowanie.

Dla fanów było jasne, że ten wieczór miał dla całej rodziny szczególne znaczenie.

Xavier zatańczył z mamą.

Etiennette zaśpiewała z ojcem.

Michał pojawił się w studiu.

A Mandaryna po raz kolejny udowodniła, że jest jedną z mocniejszych uczestniczek edycji.

Jej taneczna droga nabiera tempa.

Wysokie noty, dobre opinie i maksymalne oceny sprawiają, że coraz więcej osób zaczyna widzieć w niej realną kandydatkę do finału.

To także może mieć wpływ na to, jak Michał patrzy na program.

Z jednej strony widzi sukces ukochanej.

Z drugiej widzi ogrom pracy i presję, z którą musi się mierzyć.

Jeśli kiedykolwiek miałby przyjąć zaproszenie, dobrze wiedziałby już, na co się pisze.

A Pavlović jasno dała do zrozumienia, że drzwi są otwarte.

Nie tylko dla niego.

Także dla Xaviera.

Syn Mandaryny i Michała pokazał się w rodzinnym odcinku i natychmiast pojawiło się pytanie, czy mógłby kiedyś wrócić do programu już jako pełnoprawny uczestnik.

Czarna Mamba z entuzjazmem zaprosiła obu panów.

To jednak Michał budzi największą ciekawość.

Jego udział byłby jednym z najbardziej komentowanych transferów w historii programu.

Nie tylko dlatego, że jest liderem Ich Troje.

Także dlatego, że przez lata był bohaterem wielu medialnych historii, a jego relacja z Mandaryną znów rozpala emocje widzów.

Wyobrażenie Michała Wiśniewskiego na parkiecie „Tańca z gwiazdami” jest kuszące dla producentów, fanów i komentatorów.

Czerwone włosy, sceniczny temperament, ogromna rozpoznawalność i życiorys pełen zwrotów akcji — to materiał na telewizyjne emocje.

Ale sam zainteresowany najwyraźniej nie ma takiego entuzjazmu.

Przynajmniej na razie.

Mandaryna nie chce go naciskać.

Pavlović żartuje, że może jeszcze bardziej się zniechęcić, patrząc na ciężką pracę.

A Michał sam opowiada o koszmarze, w którym nagle musi wskoczyć na parkiet.

Wszystko to tworzy bardzo jasny obraz: Wiśniewski może świetnie odnajdywać się na scenie muzycznej, ale taneczny parkiet to dla niego zupełnie inna liga stresu.

Mimo to sama rozmowa z Pavlović za kulisami pokazuje, że temat nie znika.

Wręcz przeciwnie.

Każde jego pojawienie się w studiu będzie teraz wywoływać pytania.

Czy kiedyś się zgodzi?

Czy Mandaryna mogłaby go przekonać?

Czy Xavier wróci do programu?

Czy rodzinny występ był tylko jednorazowym momentem, czy początkiem kolejnych tanecznych wątków w rodzinie Wiśniewskich?

Na razie wiadomo jedno.

Michał Wiśniewski pojawił się w „Tańcu z gwiazdami”, ale nie jako uczestnik.

Przyszedł wesprzeć Mandarynę i wziąć udział w wyjątkowym rodzinnym wieczorze.

Iwona Pavlović wykorzystała jednak okazję, by przypomnieć, że jego debiut na parkiecie nadal pozostaje niespełnionym marzeniem wielu widzów.

Jurorka nie ukrywa, że chętnie by go zobaczyła w programie.

Sam Michał ma jednak do tańca spory dystans.

Mandaryna nie zamierza wrzucać go w sytuację, która byłaby dla niego niekomfortowa.

A widzowie mogą tylko czekać, czy kiedyś zmieni zdanie.

Bo jeśli lider Ich Troje w końcu zdecydowałby się wyjść na parkiet, byłby to jeden z tych momentów, o których mówiłaby cała Polska.

Na razie wystarczyła jego obecność w studiu, by zrobiło się głośno.

A za kulisami, jak zdradziła Pavlović, temat tańca Michała Wiśniewskiego wcale nie jest tak martwy, jak mogłoby się wydawać.