Elżbieta Romanowska wyjaśniła kulisy remontów w „Nasz nowy dom”. Widzowie od lat mieli wątpliwości

Program „Nasz nowy dom” od lat wzrusza widzów i pokazuje, jak ogromną zmianę w życiu rodziny może przynieść dobrze przeprowadzony remont. Najwięcej emocji wciąż budzi jednak tempo prac. Wiele osób nie dowierza, że dom lub mieszkanie można całkowicie odmienić w zaledwie pięć dni. Elżbieta Romanowska postanowiła w końcu jasno wyjaśnić, jak wygląda to od kulis.

„Nasz nowy dom” jest emitowany na antenie Polsatu od 2013 roku. Przez lata program stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych produkcji stacji, a jego formuła niezmiennie porusza widzów.

W każdym odcinku ekipa remontowa poznaje rodzinę, która mieszka w bardzo trudnych warunkach. Często są to osoby po życiowych tragediach, zmagające się z chorobami, stratą lub sytuacją, która uniemożliwia im samodzielne wyremontowanie domu.

Po rozmowie z bohaterami i obejrzeniu miejsca, w którym żyją, zapada decyzja o remoncie. Celem nie jest jedynie odświeżenie ścian czy wymiana mebli, ale stworzenie bezpiecznej i godnej przestrzeni do codziennego życia.

Przez lata powstało już 26 edycji programu, ale twórcy nie zwalniają tempa. Jesienią widzowie znów zobaczą nowe odcinki „Nasz nowy dom” na antenie Polsatu oraz w serwisie Polsat Box Go.

Produkcja przyciąga odbiorców nie tylko wzruszającymi historiami rodzin, lecz także spektakularnymi metamorfozami. Widzowie obserwują, jak zniszczone, zaniedbane i często niebezpieczne wnętrza zmieniają się w funkcjonalne, jasne i przyjazne domy.

Największe zdziwienie od lat wywołuje jednak czas realizacji remontu. Ekipa programu ma na przeprowadzenie prac zaledwie pięć dni, co dla wielu osób brzmi niemal niewiarygodnie.

Nie brakuje komentarzy, w których widzowie porównują telewizyjne metamorfozy do własnych doświadczeń. W prywatnym życiu remonty często ciągną się tygodniami albo miesiącami, dlatego część osób zastanawia się, czy w programie rzeczywiście wszystko dzieje się w tak krótkim czasie.

Do tych wątpliwości odniosła się Elżbieta Romanowska. Prowadząca „Nasz nowy dom” przyznała, że dobrze zna te pytania i regularnie spotyka się z niedowierzaniem.

„Mogę o tym zapewniać na każdym kroku, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto w to wątpi” — powiedziała w rozmowie z „Faktem”.

Romanowska podkreśliła, że rozumie, skąd biorą się takie reakcje. Większość ludzi zna remonty realizowane przez małe ekipy, składające się z dwóch lub trzech fachowców. W takich warunkach prace rzeczywiście trwają dużo dłużej.

W programie wygląda to jednak zupełnie inaczej. Na miejscu działa duży zespół, który pracuje równocześnie i przez wiele godzin dziennie. To właśnie skala organizacji sprawia, że tempo jest tak imponujące.

„Wysuwane są argumenty, że przecież często ludzie robią remont i trwa on znacznie dłużej. Tylko pamiętajmy, że gdy remont robi osoba prywatna, to pracuje przy nim ekipa złożona z dwóch, trzech fachowców. Natomiast w naszej ekipie jest co najmniej 15 osób, które pracują jednocześnie, często po kilkanaście godzin na dobę” — wyjaśniła.

Prowadząca zwróciła też uwagę na jeszcze jeden ważny szczegół. Domy i mieszkania remontowane w programie zazwyczaj nie mają ogromnych powierzchni. Najczęściej są to miejsca o metrażu do około 60 metrów kwadratowych.

„Te domy też nie są olbrzymie, bo zazwyczaj maksymalnie do 60 m kw.” — dodała Romanowska.

To połączenie dużej liczby osób, intensywnej pracy i ograniczonej powierzchni pozwala ekipie osiągnąć efekt, który na ekranie wygląda niemal jak cud. Za emocjonalnym finałem każdego odcinka stoi jednak ogromny wysiłek, precyzyjna organizacja i praca przez wiele godzin bez zwykłego domowego tempa.

Elżbieta Romanowska dała więc jasno do zrozumienia, że pięciodniowy remont nie jest telewizyjną sztuczką. Różnica polega na tym, że program działa jak wielka, dobrze skoordynowana machina, a nie jak prywatny remont prowadzony po godzinach przez kilku fachowców.

Właśnie dlatego metamorfozy w „Nasz nowy dom” tak mocno działają na wyobraźnię widzów. W krótkim czasie rodziny, które często latami żyły w trudnych warunkach, dostają zupełnie nowe miejsce do życia.

Choć niedowierzanie pewnie jeszcze długo będzie wracać, Romanowska postawiła sprawę jasno. Pięć dni to prawdziwy czas pracy ekipy, ale za tym wynikiem stoi nie magia, tylko ludzie, doświadczenie, organizacja i ogromna intensywność.