Dominika Serowska i Marcin Hakiel już niedługo ponownie zostaną rodzicami, ale temat ślubu wciąż pozostaje u nich otwarty. Choć para chętnie pokazuje się razem publicznie i nie ukrywa rodzinnego szczęścia, jak dotąd nie ogłosiła zaręczyn. Teraz ukochana tancerza została zapytana wprost o pierścionek i przyszłość ich związku. Jej reakcja od razu zwróciła uwagę.
Marcin Hakiel i Dominika Serowska od pewnego czasu należą do najczęściej komentowanych par w polskim show-biznesie. Na początku starali się trzymać prywatność z dala od kamer, ale z czasem zaczęli pojawiać się razem na wydarzeniach branżowych i udzielać wspólnych wywiadów.

Dominika szybko odnalazła się w nowej rzeczywistości. Dzięki związkowi z tancerzem stała się rozpoznawalna, a sama przyznawała, że chce rozwijać swoją obecność w mediach i inwestować w celebrycką karierę.
O parze znów zrobiło się bardzo głośno, gdy okazało się, że Serowska jest w drugiej ciąży. W 2024 roku zakochani powitali na świecie syna, a niedługo później zaczęli mówić o planach dalszego powiększenia rodziny.
Początkowo Dominika podchodziła do tematu z rezerwą, ale w końcu potwierdziła radosną wiadomość. Teraz ona i Marcin czekają na kolejną pociechę, co naturalnie sprawiło, że zaczęły wracać pytania o ślub.
Fani i dziennikarze coraz częściej zastanawiają się, czy skoro rodzina się powiększa, para planuje również zalegalizować związek. Do tej pory Hakiel i Serowska nie okazywali jednak wielkiego pośpiechu w tej sprawie.
Ostatnio ukochana tancerza została zapytana o pierścionek, który pojawił się na jej palcu. Wiele osób zaczęło podejrzewać, że może to być znak zaręczyn. Dominika od razu rozwiała te domysły.
„Nie jest to pierścionek zaręczynowy. Natomiast dużo osób się pytało mnie o to, nawet na zdjęciach widzieli. Więc no nie, to jeszcze na taki od Marcina czekam” — powiedziała w rozmowie z Party.

To krótkie „czekam” natychmiast zabrzmiało bardzo wymownie. Serowska jednak szybko wycofała się z tak jednoznacznego tonu i doprecyzowała, że wcale nie żyje dziś pod presją zaręczyn.
Celebrytka przyznała, że pytania o brak pierścionka zaręczynowego pojawiają się regularnie, ale ona sama nie uważa, by para musiała działać według oczekiwań innych ludzi.
„Dużo ludzi mnie pyta na przykład, dlaczego wy się jeszcze nie zaręczyliście, co jest jakimś dziwnym pytaniem. Nie czekam. Znaczy, jak to kiedyś nadejdzie, to super, jak nie, to też super. (…) Od lat nie miałam takiego marzenia, żeby być na ślubnym kobiercu” — wyjaśniła.
Z jej słów wynika więc, że nie traktuje ślubu jako obowiązkowego kroku, który musi nastąpić w określonym momencie. Jeśli Marcin Hakiel kiedyś się oświadczy, będzie to dla niej miła sytuacja. Jeśli nie, również nie chce robić z tego dramatu.
Mimo tego Dominika ma już pewne wyobrażenie o tym, jak mogłaby wyglądać uroczystość, gdyby para jednak zdecydowała się na ślub. Zdecydowanie nie marzy jej się tradycyjna polska sala weselna w klasycznym wydaniu.
„Ja sobie to wyobrażałam w takiej plażowej scenerii albo jakiejś takiej włoskiej (…). Na pewno nie jakiś polski zajazd z kotletem mielonym” — podsumowała.
Ta wypowiedź pokazuje, że choć Serowska deklaruje dystans do ślubnych planów, temat nie jest jej całkowicie obcy. Gdyby miała stanąć na ślubnym kobiercu, wolałaby zrobić to w bardziej romantycznej, lekkiej i zagranicznej atmosferze.

Na razie jednak Dominika i Marcin skupiają się przede wszystkim na rodzinie. Czeka ich przyjście na świat kolejnego dziecka, a to samo w sobie jest dla nich wielkim etapem.
Pytania o zaręczyny z pewnością będą wracać, zwłaszcza że para coraz mocniej funkcjonuje w przestrzeni publicznej. Każdy pierścionek, zdjęcie i wypowiedź Serowskiej mogą być od razu analizowane przez fanów.
Dominika postawiła jednak sprawę jasno: pierścionek, który wzbudził poruszenie, nie był zaręczynowy. Jednocześnie jej pierwsza reakcja pokazała, że gdyby taki gest ze strony Marcina kiedyś się pojawił, raczej nie zostałby przyjęty chłodno.

Na ten moment Serowska nie chce narzucać sobie presji i nie zamierza tłumaczyć się z tego, dlaczego z Hakielem nie są jeszcze narzeczeństwem. Jak sama mówi, jeśli ślub kiedyś nadejdzie, będzie dobrze. Jeśli nie — też dobrze.