Skolim wybrał luksus zamiast koncertowego busa. Tak naprawdę przemieszcza się między występami

Skolim przyzwyczaił już fanów do tego, że działa na pełnych obrotach i nie ogląda się na tempo innych. 29-letni artysta nie tylko regularnie pojawia się na scenie, ale też buduje wokół siebie kolejne biznesy. Teraz wyszło na jaw, że przy tak napiętym grafiku nie może pozwolić sobie na zwykłe rozwiązania. W kwestii podróży postawił na komfort, szybkość i naprawdę drogie środki transportu.

Jeszcze nie tak dawno Skolim był kojarzony głównie z aktorstwem. Pojawiał się w znanych serialach, między innymi w „Na dobre i na złe” oraz „Barwach szczęścia”. Dziś jednak jego nazwisko najmocniej pracuje w muzyce. Stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wykonawców na polskiej scenie rozrywkowej i udowodnił, że potrafi zamienić popularność w ogromne zainteresowanie publiczności.

Najlepiej widać to po jego koncertowym kalendarzu. Skolim szykuje się do wyjątkowo intensywnego lata, a z opublikowanego przez niego grafiku wynika, że w najbliższych miesiącach stanie przed publicznością ponad sto razy. To tempo, którego wielu artystów nie byłoby w stanie udźwignąć nawet organizacyjnie.

U niego jeden występ dziennie nie zawsze zamyka sprawę. Zdarza się, że tego samego dnia musi pojawić się w kilku miejscach, wejść na scenę, dać show, a potem natychmiast ruszyć dalej. Przy takim trybie pracy spóźnienia nie wchodzą w grę, bo każda minuta może decydować o tym, czy kolejny koncert zacznie się na czas.

Skolim nie ogranicza się jednak wyłącznie do muzyki. W ostatnim czasie głośno było także o jego biznesowych ruchach. Artysta wypuścił linię perfum, uruchomił sieć stacji benzynowych, a później poszedł jeszcze krok dalej i zajął się przekąskami sygnowanymi swoim pseudonimem. To pokazuje, że jego marka coraz mocniej wychodzi poza scenę.

Przy takiej aktywności trudno się dziwić, że pieniądze także są tematem, który wzbudza emocje. Skolim sam ujawniał, że jego stawka za występ należy do najwyższych w Polsce i wynosi około 30 tysięcy złotych. Gdy do tego dochodzi możliwość grania kilku koncertów jednego dnia, robi się z tego bardzo poważny biznes.

Właśnie dlatego artysta nie korzysta z rozwiązania, które w świecie koncertów wydaje się najbardziej oczywiste. Wielu wykonawców podróżuje busami, gdzie można zabrać ekipę i sprzęt. Skolim wybrał inną drogę, bo przy jego grafiku zwykły bus zwyczajnie nie dawałby mu wystarczającej swobody.

„My nie mamy busa. Nie zdążylibyśmy na koncerty, jadąc busem. Pakujemy się albo do Robinsona R66, albo do BMW 7, X7, S-klasy, Maybacha albo do innych tych naszych koncertowych aut” – przyznał w rozmowie z Plejadą.

To wyznanie od razu pokazało skalę przedsięwzięcia. Helikopter Robinson R66, luksusowe BMW 7, X7, Mercedes klasy S czy Maybach nie są przypadkowymi dodatkami do wizerunku. W jego przypadku mają być narzędziami do tego, by zdążyć tam, gdzie czekają już tłumy.

Skolim nie ukrywa, że przed nim jeszcze więcej pracy. Letnia trasa, choć imponująca, nie jest końcem jego planów. W ciągu całego roku ma mieć zaplanowanych ponad 500 koncertów, co brzmi jak liczba bardziej przypominająca sportowy maraton niż zwykłą działalność sceniczną.

„Moja stawka za koncert jest najwyższa w Polsce. Spójrzmy prawdzie w oczy. 503 koncerty, stadiony, hale, małe miasteczka, 25 tys. ludzi” – mówił jakiś czas temu w rozmowie z „Super Expressem”.

Artysta tłumaczył też, dlaczego jego muzyka tak mocno trafia do słuchaczy. Nie przedstawiał tego jako wielkiej filozofii, tylko jako prostą więź z publicznością. Jego piosenki mają towarzyszyć ludziom w różnych momentach, od zabawy po prywatne chwile.

„Przyciągam ludzi, bawię ludzi. Czasem dla kogoś (…) w samochodzie na lepszy humor, a czasem po prostu na randkę, na pierwszy taniec” – dodał.

Wokół Skolima od dawna nie brakuje emocji. Margaret zmieniła zdanie na jego temat i przyznała, że zrobiło jej się przykro. Później pojawiły się kolejne komentarze ze strony znanych osób, w tym Dody i Michała Wiśniewskiego. Jedno jest pewne: artysta, który jeszcze kilka lat temu walczył o swoje miejsce, dziś działa z rozmachem, o którym trudno mówić spokojnie.


Jego koncertowy plan, wysokie stawki, biznesy i luksusowe podróże tworzą obraz gwiazdy, która nie chce czekać na okazje, tylko sama je sobie organizuje. Skolim wybrał model pracy, w którym wszystko musi być szybkie, efektowne i dochodowe. A skoro ma grać setki koncertów, przemieszczać się między miastami i utrzymać tempo, postawił na rozwiązania, które pasują do tej skali.