Maurycy Popiel znów znalazł się w centrum uwagi, ale tym razem nie chodziło o plotki z życia prywatnego. Aktor pojawił się publicznie u boku Katarzyny Kołeczek i razem opowiedzieli o projekcie, który latem przyciągnie widzów zupełnie inaczej niż klasyczny teatr. Padły konkretne daty, liczby i słowa, które od razu pokazały, że oboje traktują sprawę poważnie.
Popiel od lat budzi zainteresowanie fanów. Popularność przyniosła mu rola w „M jak miłość”, a później jeszcze mocniej zaistniał dzięki udziałowi w „Tańcu z gwiazdami”. W programie zajął drugie miejsce, a jedną z nagród był wakacyjny wyjazd zorganizowany przez biuro podróży, na który aktor niebawem się wybiera.

Jego życie prywatne także wielokrotnie stawało się tematem rozmów. Syn Lidii Bogaczówny, znanej aktorki, już jako kilkuletni chłopiec pojawiał się przy niej na scenie krakowskiego Teatru Bagatela. Z czasem zainteresowanie przeniosło się nie tylko na jego karierę, ale też na sprawy osobiste. Pisano o jego rozwodzie i nowej partnerce, a każde publiczne pojawienie się z kobietą u boku natychmiast przyciągało uwagę.
Tym razem jednak obecność Katarzyny Kołeczek obok Maurycego Popiela miała czysto zawodowy powód. Aktorzy przyszli opowiedzieć o inicjatywie „Szekspir w parku”, która w te wakacje odbędzie się już po raz dziesiąty. To projekt, który ma wynieść klasyczny teatr poza mury budynku i pokazać go ludziom w luźniejszej, bardziej otwartej atmosferze.
Plan jest konkretny. Od 7 lipca do 2 sierpnia aktorska ekipa spotka się z publicznością aż 24 razy. W repertuarze znajdą się dwie sztuki Williama Szekspira, a spektakle nie będą odbywać się w tradycyjnej sali teatralnej. Widzowie zobaczą je pod gołym niebem, w parku w Wilanowie.

To właśnie ta forma sprawia, że wydarzenie ma swój osobny charakter. Klasyka, znane teksty i teatralna tradycja spotykają się tam z piknikowym klimatem, ruchem widzów i żywymi reakcjami publiczności. Dla aktorów to nie jest zwykłe wyjście na scenę, tylko gra w warunkach, które wymagają większej elastyczności.
Popiel nie ukrywał, że mierzenie się z Szekspirem niesie odpowiedzialność. Gdy padł temat połączenia humoru z morałem, aktor zareagował z uśmiechem, ale też bardzo celnie.
„O to zadbał już pan Szekspir. Staramy się tego nie zepsuć” – powiedział Maurycy Popiel.
Katarzyna Kołeczek także podkreśliła, że granie w plenerze różni się od tego, co dzieje się w zamkniętym teatrze. Aktorka zwróciła uwagę, że występy przy tak dużej widowni dają zupełnie inną energię, a reakcje ludzi są dla grających bardzo mocnym doświadczeniem.
„To jest faktycznie inne granie. Gramy na mikroportach, trzeba grać trochę 'szerzej’. Nasz projekt naprawdę cieszy się bardzo dużą popularnością, więc też gramy dla bardzo dużej (…) [liczby] widzów. W zeszłym roku finał, nasz ostatni spektakl, oglądało dwa i pół tysiąca (…) [osób]. Było to niesamowite przeżycie – jak cały ten tłum reaguje razem z nami, jak nas słucha” – mówiła Kołeczek.
Aktorka przypomniała również, skąd wzięła się sama idea takiego grania. Początki sięgają 1954 roku i Josepha Pappa, który w nowojorskim Central Parku zapoczątkował festiwal z myślą o tym, by sztuka wysoka mogła trafić do jak najszerszego grona odbiorców.
Polska odsłona tego przedsięwzięcia idzie podobnym tropem. Chodzi o to, by teatr nie był miejscem zarezerwowanym wyłącznie dla stałych bywalców i osób dobrze oswojonych z klasyką. Ma być dostępny, bliższy ludziom i mniej onieśmielający.
Popiel jasno wyjaśnił, co odróżnia ten projekt od tradycyjnego spektaklu. Widz nie musi siedzieć nieruchomo w fotelu, pilnować każdego gestu i zachowywać się jak w zamkniętej sali. Może swobodniej reagować, poruszać się, a nawet być częścią atmosfery, która tworzy się na miejscu.

„Luźna atmosfera i to, co nas odróżnia od teatru zamkniętego w budynku, to przede wszystkim to, że widz (…) może chodzić, może biegać. (…) I to jest super, nam to w ogóle nie przeszkadza. My też wchodzimy w interakcję z widzami, więc naprawdę jest przyjemnie. Trochę jak na pikniku” – dodał Maurycy Popiel.
Występ Popiela i Kołeczek szybko wyjaśnił więc, dlaczego pokazali się razem. Nie była to prywatna deklaracja ani sensacyjne odsłonięcie życia osobistego, lecz zapowiedź projektu, który łączy aktorów na scenie. A przy okazji przypomina, że Maurycy Popiel nie stoi w miejscu po telewizyjnych sukcesach, tylko dalej szuka kontaktu z publicznością tam, gdzie emocje dzieją się naprawdę blisko widza.