Maryla Rodowicz miała porwać Narodowy, ale widzowie usłyszeli coś innego. Gorzkie słowa po koncercie legendy

Maryla Rodowicz od dziesięcioleci potrafi przyciągać publiczność, a jej piosenki znają kolejne pokolenia Polaków. Nic więc dziwnego, że podczas jubileuszowego Roztańczonego PGE Narodowego była jedną z najbardziej wyczekiwanych artystek. Tym razem jednak nie wszystko poszło tak, jak mogliby sobie tego życzyć jej wielbiciele. Po koncercie w sieci zaczęły pojawiać się komentarze, w których nawet oddani fani nie ukrywali rozczarowania.
Miała być wielka muzyczna uczta, a zrobiło się niezręcznie. Widzowie zwrócili uwagę na szczegóły, których trudno było nie usłyszeć.


Dziesiąta edycja Roztańczonego PGE Narodowego była przygotowana z ogromnym rozmachem. Organizatorzy postawili na multimedialną scenę zaprojektowaną w układzie 360 stopni, dzięki czemu koncert miał zapewnić publiczności widowisko z każdej strony stadionu. Nie zabrakło także wykonawców reprezentujących różne pokolenia i gatunki muzyczne.
Przed publicznością zaprezentowali się między innymi Skolim, Piękni i Młodzi, Young Leosia, Kizo oraz Golec uOrkiestra. W tak różnorodnym gronie szczególne miejsce zajmowała Maryla Rodowicz, której kariera i dorobek muzyczny od lat budzą ogromne zainteresowanie.
Maryla Rodowicz wystąpiła z Roksaną Węgiel. Ten duet zapowiadano wcześniej
Jednym z ważnych punktów programu był wspólny występ dwóch wokalistek reprezentujących zupełnie inne muzyczne pokolenia. Maryla Rodowicz i Roksana Węgiel połączyły siły, aby wykonać piosenkę „Damą być”.
Na tym jednak nie kończył się udział legendy polskiej estrady w jubileuszowym koncercie. Publiczność mogła usłyszeć również „Kolorowe jarmarki”, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych przebojów w jej repertuarze.
Wydawało się, że wystarczy kilka znajomych melodii, by występ stał się kolejnym udanym momentem w bogatej karierze artystki. Reakcje po wydarzeniu pokazały jednak, że część odbiorców oceniła koncert zupełnie inaczej.
Nie chodziło przy tym wyłącznie o same piosenki. Widzowie zaczęli analizować sposób ich wykonania, a szczególnie brzmienie głosu Maryli Rodowicz oraz to, jak jej śpiew współgrał z pozostałymi elementami muzycznymi.
Nawet wielbiciele Maryli nie kryli zawodu. Padły wyjątkowo przykre komentarze
Po występie w mediach społecznościowych pojawiły się głosy, że wokalistka nie zaprezentowała się w takiej formie, do jakiej przez lata przyzwyczaiła słuchaczy.
Część komentujących zwracała uwagę na problemy z chórkami. Inni wskazywali na niedociągnięcia w realizacji dźwięku, które mogły wpłynąć na odbiór całego występu.
Szczególnie wymowne były wypowiedzi osób podkreślających, że wciąż bardzo cenią Rodowicz, ale tym razem nie potrafią przemilczeć swoich zastrzeżeń.

„Kocham ją, ale Marylka nie udźwignęła” — napisał jeden z widzów.
Ktoś inny oceniał: „Nie udźwignęła, jest wielka, ale było nienajlepiej”.
Pojawił się również komentarz odnoszący się bezpośrednio do współpracy wokalistki z osobami odpowiadającymi za partie wspierające jej śpiew: „Chórki nie wiedziały, co robić, przykre to było”.
Niektórzy internauci zwracali uwagę, że udostępniane fragmenty koncertu niekoniecznie oddawały ich wrażenia z całego wykonania.
„Pokazaliście najlepszy fragment, ale niestety wszyscy słyszeli” — stwierdził jeden z komentujących.
Wśród kolejnych reakcji można było przeczytać: „Oj, chyba pierwszy raz nie wyszło”, „Jest wielka, ale była niezrealizowana”, „Niestety, nie dźwignęła” oraz „Chyba coś nie wyszło”.
Wielka kariera nie uchroniła jej przed krytyką

To właśnie zestawienie ogromnego uznania dla Maryli Rodowicz z negatywnymi ocenami jej ostatniego występu przyciąga uwagę. Wiele osób nie podważało jej artystycznego dorobku. Krytyka dotyczyła konkretnego koncertu i tego, co publiczność usłyszała podczas jubileuszowej imprezy.
Warto przy tym rozróżnić uwagi dotyczące samej wokalistki od zarzutów kierowanych pod adresem technicznej strony wydarzenia. Problemy z synchronizacją chórek czy nagłośnieniem nie muszą przecież oznaczać wyłącznie błędów artysty stojącego na scenie.
Mimo to w internetowej dyskusji najczęściej powracało nazwisko Rodowicz. To ona była jedną z największych gwiazd wieczoru i to od niej publiczność oczekiwała szczególnie wiele.
Dziesiąta odsłona Roztańczonego PGE Narodowego miała być świętem muzyki, łączącym największe przeboje z nowoczesną, efektowną oprawą. Maryla Rodowicz ponownie stanęła przed ogromną publicznością i zaśpiewała utwory, z którymi kojarzą ją miliony Polaków.
Tym razem jednak obok wspomnień o jej scenicznej legendzie pojawiły się także wyjątkowo surowe oceny. I choć jeden słabiej przyjęty koncert nie przekreśla kilkudziesięciu lat kariery, reakcje części widzów pokazują, jak wysokie wymagania wciąż stawiane są jednej z największych gwiazd polskiej muzyki.