Małgorzata Rożniatowska nie zostawia złudzeń fanom, którzy marzyliby o jej powrocie do „Złotopolskich”. Choć wokół kultowego serialu znów zaczęły krążyć rozmowy o możliwej reaktywacji, aktorka już teraz mówi jasno: jeśli produkcja miałaby wrócić w nowej odsłonie, ona raczej nie widzi tam dla siebie miejsca.
„Złotopolscy” byli jednym z tych seriali, które przez lata gromadziły przed telewizorami ogromną widownię. Emisja rozpoczęła się w 1997 roku i trwała trzynaście lat. Produkcja bawiła, wzruszała i tworzyła świat, do którego widzowie chętnie wracali. Do dziś z tytułem kojarzeni są między innymi Małgorzata Rożniatowska, Andrzej Nejman oraz Klaudia Halejcio.

Temat odświeżenia serialu pojawił się po tym, jak zrobiło się głośno o powrocie „Rancza”. Skoro jedna uwielbiana produkcja dostała szansę na nowe życie, część fanów zaczęła zastanawiać się, czy podobny los mógłby spotkać „Złotopolskich”. Na razie nie ma jednak żadnych konkretnych decyzji ani oficjalnych planów.
Rożniatowska nie czekała jednak na rozwój wydarzeń. Już teraz przyznała, że do takiego pomysłu podchodzi bardzo ostrożnie. Dla niej siłą dawnego serialu była przede wszystkim ekipa i atmosfera, których nie da się po latach po prostu odtworzyć.
„To była fantastyczna ekipa. Jak z nowymi ludźmi, to raczej beze mnie. Nie wiem, czy w takiej nowej wersji byłoby miejsce dla mnie” — wyznała aktorka.

Jej słowa brzmią jak chłodny prysznic dla osób, które liczyłyby na sentymentalny powrót dawnych twarzy. Rożniatowska nie wyklucza, że ktoś kiedyś spróbuje zbudować nową wersję historii, ale sama nie ukrywa, że trudno jej sobie wyobrazić, jak miałoby to wyglądać.
„Nie wiem, jak to miałoby wyglądać. To chyba musiałby być serial o potomkach dawnych bohaterów” — dodała.
Sceptycznie na pomysł reaktywacji patrzy także Kazimierz Kaczor, który w „Złotopolskich” wcielał się w senatora. Aktor również nie wierzy, że powrót serialu po latach byłby prostym przepisem na sukces. Jego zdaniem kontynuacje dawnych hitów bardzo często zawodzą, bo widzowie pamiętają oryginał z ogromnym sentymentem, a nowa wersja musi mierzyć się z oczekiwaniami, których czasem nie da się spełnić.
„Uważam, że to słaby pomysł. Takie drugie części – z małymi wyjątkami – bardzo rzadko się udają” — powiedział wprost.
Kaczor zwrócił też uwagę na inny problem. Tematy, które przed laty działały w „Złotopolskich”, dziś mogłyby już nie mieć tej samej siły. Świat się zmienił, widzowie oglądają seriale inaczej, a dawna codzienność bohaterów mogłaby nie trafić w dzisiejsze emocje.
Mimo tak chłodnej oceny aktor nie zamknął drzwi całkowicie. Gdyby pojawiła się konkretna propozycja udziału w nowej wersji, rozważyłby ją. To jednak nie zmienia faktu, że jego pierwsza reakcja jest daleka od entuzjazmu.

Na razie więc powrót „Złotopolskich” pozostaje bardziej tematem do rozmów niż realnym projektem. Fani mogą wspominać dawnych bohaterów, ale przynajmniej część aktorów patrzy na ewentualną reaktywację bez większej wiary. Małgorzata Rożniatowska powiedziała to najostrzej: jeśli serial miałby wrócić z nowymi ludźmi, ona najpewniej zostanie poza tym pomysłem.