Jan Borysewicz przez lata opowiadał przede wszystkim o muzyce, koncertach i swoim burzliwym życiu. O sprawach rodzinnych mówił zdecydowanie rzadziej. Teraz jednak historia jego relacji z dwiema córkami znów przyciągnęła uwagę. Młodsza Alicja mieszka daleko od Polski, ale z ojcem rozmawia nawet kilka razy dziennie. Zupełnie inaczej układała się jego więź ze starszą Joanną, która niedawno publicznie zabrała głos w sprawie przeszłości rodziców. Jej słowa pokazały, że za historią słynnego muzyka kryją się również trudne rodzinne wspomnienia.

Dwie córki, dwa różne rozdziały życia. Borysewicz nie ukrywa różnicy
Lider Lady Pank został ojcem po raz pierwszy w 1979 roku. Wtedy na świat przyszła Joanna, córka muzyka i jego ówczesnej żony Danuty. Na narodziny drugiego dziecka musiał poczekać niemal dwie dekady.
W 1997 roku urodziła się Alicja, której matką jest Patrycja Sinkowska, późniejsza partnerka artysty. Dla Borysewicza jej pojawienie się na świecie miało szczególnie osobiste znaczenie.
Choć obie córki zajmują ważne miejsce w jego życiu, muzyk nigdy nie ukrywał, że więzi z nimi rozwijały się inaczej. Dużo powiedział na ten temat w rozmowie z Marcinem Prokopem, opublikowanej w książce „Mniej obcy” w 2022 roku.
Borysewicz wrócił wówczas do czasu, kiedy Joanna wchodziła w dorosłość. Uznał, że córka powinna budować własne życie, a on również potrzebował przestrzeni dla siebie.
„Kiedy starsza z nich stała się dorosła, to się z nią umówiłem: »Asia, masz swoje życie. Jestem twoim ojcem, kocham cię, ale musisz mieć swoje życie. Ja też chcę mieć swoje. Rozumiesz?«” — wspominał.
To wyznanie wiele mówi o sposobie, w jaki artysta postrzegał wówczas swoją rolę ojca. Nie kwestionował miłości do Joanny, ale jasno wskazywał, że dorosłość córki oznacza również większą niezależność.
W przypadku Alicji jego odczucia były inne.
Narodziny Alicji miały dla niego wyjątkowe znaczenie. Wspomniał o swojej mamie
W życiu Jana Borysewicza pojawienie się młodszej córki zbiegło się z bolesnymi emocjami związanymi ze stratą matki. Muzyk po latach opisał narodziny Alicji w sposób, który pokazuje, jak głęboko je przeżył.
„Natomiast gdy się urodziła Alicja, to było tak, jakby Bóg w zamian za moją mamę dał mi to dziecko” — wyznał.
Nie chodziło więc wyłącznie o radość z ponownego ojcostwa. Artysta połączył to wydarzenie z jednym z najbardziej osobistych doświadczeń swojego życia.

Z biegiem lat relacja z młodszą córką pozostała bardzo bliska. Nawet jej przeprowadzka za granicę nie zmieniła częstotliwości ich rozmów.
Borysewicz mówił, że Alicja studiuje i mieszka we Włoszech. Odległość nie stanowiła dla nich przeszkody, ponieważ regularne kontakty stały się częścią codzienności.
„Z nią jest inaczej. Mimo że ona studiuje i mieszka we Włoszech, codziennie po parę razy jesteśmy w kontakcie” — tłumaczył w 2022 roku.
To właśnie ta więź miała szczególnie silny wymiar emocjonalny dla muzyka. W kolejnych latach niewiele się pod tym względem zmieniło.
Alicja ułożyła sobie życie we Włoszech. Ojciec mówi o niej z dumą
Wiosną 2026 roku Jan Borysewicz ponownie podzielił się szczegółami dotyczącymi młodszej córki. Tym razem zrobił to podczas wizyty w programie „Dzień dobry TVN”.
Rozmowa z Marcinem Prokopem zeszła na temat ojcostwa, gdy prowadzący zwrócił uwagę na szczególny detal jednej z gitar artysty. Na instrumencie znajdował się odcisk dłoni Alicji.
Ten drobny ślad stał się pretekstem do powrotu do wspomnień sprzed lat.
Prokop zapytał muzyka: „Czy ten moment, kiedy poczułeś, że bycie ojcem to najważniejsza rzecz na świecie, to był moment, kiedy ona się urodziła?”.
Borysewicz przyznał, że prawdziwa siła tego uczucia dotarła do niego wtedy, gdy trzymając nowo narodzoną Alicję na rękach, wychodził z nią ze szpitala.
Opowiadał też, jak obecnie wygląda jej życie. Okazało się, że córka odnalazła swoje miejsce w Bolonii, gdzie mieszka i pracuje.
„Z Alicją mam kontakt codziennie, dwa-trzy razy dziennie. Nie mieszka w Polsce, mieszka w Bolonii. Ma świetną pracę, jest zachwycona. Bardzo często mnie odwiedza i jesteśmy w bardzo dobrej komitywie” — mówił z zadowoleniem.
Z jego wypowiedzi wyłania się obraz relacji, której nie osłabiły ani upływ czasu, ani setki kilometrów dzielące ojca od córki.
Alicja zbudowała własną codzienność poza Polską, lecz nadal znajduje czas na rozmowy z tatą. Borysewicz nie ukrywa, że te regularne kontakty są dla niego ważne.
W przypadku starszej córki rodzinne doświadczenia były znacznie bardziej skomplikowane.
Joanna Borysewicz przerwała milczenie. Nie mogła zostawić tej historii bez komentarza
W październiku 2026 roku temat życia prywatnego gitarzysty ponownie znalazł się w centrum zainteresowania. Powodem była produkcja „Mniej obcy”, dostępna na platformie Netflix, przedstawiająca życie i karierę muzyczną lidera Lady Pank.
W filmie pojawił się również wątek jego pierwszego małżeństwa z Danutą, matką Joanny.
Jedna z przedstawionych historii dotyczyła rozpadu tego związku. W produkcji znalazł się przekaz sugerujący, że Danuta nie zgodziła się dać Borysewiczowi kolejnej szansy, ponieważ w jej życiu miał pojawić się inny mężczyzna.
To właśnie ten fragment skłonił Joannę do publicznej reakcji.
Starsza córka artysty zdecydowała się przedstawić własne stanowisko. Nie chciała, aby historia jej matki została zapamiętana w sposób, który uważa za niezgodny z rzeczywistością.
„Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz: moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą” — napisała.
Było to jednoznaczne zakwestionowanie konkretnego wątku rodzinnej opowieści przedstawionej w filmie.
Joanna nie próbowała przy tym przekreślać ojca ani podważać jego znaczenia w swoim życiu. Wręcz przeciwnie — w dalszej części wypowiedzi podkreśliła, że niezależnie od dawnych trudności pozostaje on dla niej bardzo ważny.
„Raz byliśmy bliżej siebie, innym razem dalej”. Szczere słowa starszej córki
Joanna Borysewicz nie zdecydowała się przedstawiać swojej relacji z ojcem jako idealnej. Otwarcie przyznała, że na przestrzeni lat przechodzili przez różne okresy.
Bywały momenty większej bliskości, ale zdarzał się również dystans. Nie oznacza to jednak, że córka przestała darzyć muzyka uczuciem.
„Mój tata jest i zawsze będzie bardzo ważną częścią mojego życia. Nasze relacje bywały różne, raz byliśmy bliżej siebie, innym razem dalej. Ale to jest mój ojciec i nigdy nie przestanę go tak traktować ani kochać. Nie pozwoliłabym sobie świadomie powiedzieć o nim czegoś złego czy niezgodnego z prawdą” — podkreśliła.
Te słowa pokazują, że jej publiczna wypowiedź nie była wymierzona przeciwko Janowi Borysewiczowi.
Chodziło jej przede wszystkim o sprostowanie informacji dotyczącej matki i o to, by skomplikowanej historii rodzinnej nie sprowadzać do jednego wydarzenia.

Joanna zaznaczyła, że oboje rodzice mierzyli się z bardzo bolesnymi doświadczeniami.
„Moi rodzice przeszli w życiu bardzo trudne, traumatyczne chwile” — przyznała.
Następnie odniosła się do ludzkich błędów i decyzji, które mogą zaważyć na losach całej rodziny.
„Byli ludźmi, mieli prawo popełniać błędy, podejmować złe decyzje i nie zawsze umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ale oboje byli dobrymi ludźmi. I nie chciałabym, żeby ktokolwiek oceniał ich całe życie przez pryzmat jednego wydarzenia czy jednej filmowej sceny” — dodała.
Nie chciała więc przedstawiać jednego z rodziców jako winnego wszystkich rodzinnych problemów, a drugiego jako osoby bez skazy. Zamiast tego przypomniała, że ich wspólna przeszłość była znacznie bardziej złożona.
Za sukcesami lidera Lady Pank kryje się historia, której nie da się opowiedzieć jednym zdaniem
Publiczne wypowiedzi Jana Borysewicza i jego córek pozwalają zobaczyć mniej znaną stronę życia muzyka.
Z jednej strony jest Alicja, urodzona w 1997 roku, która od lat mieszka we Włoszech i mimo odległości utrzymuje z ojcem niezwykle częsty kontakt. Z drugiej Joanna, starsza o niemal 20 lat, która ma za sobą inne rodzinne doświadczenia i nie ukrywa, że jej relacja z tatą przechodziła przez trudniejsze okresy.
Obie historie są częścią życia tego samego człowieka, ale rozwijały się w odmiennych okolicznościach.
W przypadku młodszej córki artysta podkreśla przede wszystkim codzienną bliskość, dumę z jej samodzielności i radość z częstych spotkań.
Joanna natomiast zwróciła uwagę na potrzebę szacunku wobec przeszłości oraz na to, jak ważne jest uczciwe przedstawianie rodzinnych wydarzeń.
Jej słowa po premierze filmu „Mniej obcy” przypomniały, że za losami znanego gitarzysty stoją również osobiste historie ludzi, którzy nie zawsze mieli możliwość opowiedzenia o nich z własnej perspektywy.
Jan Borysewicz nie ukrywa, że jego więź z każdą z córek wygląda inaczej. Jednocześnie wypowiedź Joanny pokazuje, że nawet tam, gdzie przez lata pojawiał się dystans, uczucie do ojca może pozostać bardzo silne.
To historia rodziny, w której nie zabrakło bolesnych decyzji i trudnych wspomnień. A jednak najważniejsze słowa, jakie padły ze strony starszej córki, nie dotyczyły pretensji, lecz miłości i potrzeby obrony prawdy o obojgu rodzicach.