Danuta Rinn zapisała się w pamięci publiczności jako jedna z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej estrady. Jej głos, temperament i poczucie humoru sprawiły, że trudno było pomylić ją z kimkolwiek innym. Teraz, 20 lat po śmierci artystki, Danuta Błażejczyk opowiedziała o mniej znanej stronie jej życia i zdradziła, że Rinn miała marzenia, których nigdy w pełni nie udało się zrealizować.
Danuta Rinn należała do tych wokalistek, które nie potrzebowały wielkich gestów, by przyciągnąć uwagę publiczności. Wystarczyło, że pojawiała się na scenie, a widzowie od razu czuli jej energię. Była wyrazista, zabawna, mocna i absolutnie niepodrabialna.

Największą popularność przyniosły jej piosenki, które na stałe weszły do historii polskiej muzyki rozrywkowej. Publiczność doskonale pamięta między innymi utwory „Gdzie ci mężczyźni” oraz „Na deptaku w Ciechocinku”.
Rinn zmarła w 2006 roku, ale jej nazwisko wciąż wywołuje wiele emocji. Dla jednych była symbolem estradowej klasy, dla innych artystką o ogromnym temperamencie, która potrafiła łączyć muzykę z humorem i sceniczną osobowością.
Po latach Danuta Błażejczyk wróciła pamięcią do tej niezwykłej postaci. W rozmowie z Polskim Radiem RDC została zapytana, czy jej zdaniem Danuta Rinn czuła się artystką spełnioną.
Odpowiedź nie była jednoznaczna. Błażejczyk zauważyła, że w przypadku ludzi związanych ze sztuką trudno mówić o całkowitym spełnieniu. Artyści często mają w sobie głód kolejnych wyzwań, nowe pomysły i marzenia, których nie zawsze udaje się dotknąć.
Tak miało być również z Danutą Rinn. Choć publiczność kojarzyła ją przede wszystkim jako wokalistkę, ona sama miała znacznie szersze ambicje. Marzyła nie tylko o śpiewaniu, ale też o filmie, teatrze i tańcu.
„Myślę, że nigdy żaden artysta nie jest spełniony w życiu. Ona zawsze marzyła o tym, żeby występować w filmie, w teatrze, żeby tańczyć” — wspominała Danuta Błażejczyk.

Te słowa odsłaniają inną twarz Rinn. Za gwiazdą estrady, którą widzowie znali z mocnych wykonań i charakterystycznego stylu, kryła się kobieta pragnąca kolejnych artystycznych przestrzeni.
Szczególnie poruszający jest wątek tańca. Błażejczyk ujawniła, że dzięki uprzejmości rodziny Danuty Rinn otrzymała wyjątkowe pamiątki po zmarłej artystce. Wśród nich znalazło się zdjęcie, które pokazuje Rinn w zupełnie nieoczywistej odsłonie.
Na fotografii artystka stoi w baletkach, na pointach. To obraz, który dla wielu fanów może być zaskoczeniem, bo pokazuje Danutę Rinn nie jako estradową osobowość z mikrofonem, lecz kobietę, która kiedyś chciała wyrażać siebie również poprzez taniec.
„Mam takie zdjęcie, jak ona stoi w baletkach, na pointach. Takie urocze zdjęcie, naprawdę. Ona chciała być baletnicą” — opowiadała Błażejczyk.

Ta pamiątka nabiera dziś szczególnego znaczenia. Pokazuje, że Danuta Rinn miała w sobie artystyczną wrażliwość wykraczającą poza to, z czego najbardziej ją zapamiętano. Chciała tańczyć, występować, grać i próbować różnych form scenicznej ekspresji.
Nie wszystkie te marzenia mogły się spełnić. Życie i kariera poprowadziły ją przede wszystkim w stronę muzyki, a publiczność pokochała właśnie tę część jej talentu. Nie oznacza to jednak, że pozostałe pragnienia zniknęły.
Słowa Danuty Błażejczyk przypominają, że nawet artyści powszechnie znani i lubiani mogą nosić w sobie niespełnione plany. Z zewnątrz wygląda to czasem jak pełny sukces, ale od środka bywa historią ciągłego poszukiwania czegoś jeszcze.
Danuta Rinn miała ogromny dorobek i miejsce w sercach słuchaczy, ale najwyraźniej marzyła o tym, by sprawdzić się także poza estradą. Film, teatr i balet były dla niej przestrzeniami, do których chciała wejść, choć nie zostały one najważniejszym rozdziałem jej kariery.
Po 20 latach od jej śmierci te wspomnienia brzmią wyjątkowo mocno. Nie burzą legendy Danuty Rinn, lecz ją pogłębiają. Pokazują artystkę bardziej delikatną, ambitną i pełną pragnień, o których wielu fanów mogło nie mieć pojęcia.

Błażejczyk, mówiąc o zdjęciu w baletkach, odsłoniła drobny, ale bardzo symboliczny fragment życia Rinn. To obraz kobiety, która nie chciała zamknąć się w jednej roli, nawet jeśli ta rola przyniosła jej ogromną popularność.
Danuta Rinn na zawsze pozostanie jedną z najbarwniejszych postaci polskiej sceny muzycznej. Teraz jednak do jej historii dochodzi jeszcze jeden szczegół: marzenie o balecie, teatrze i filmie, które pokazuje, jak szeroko biło jej artystyczne serce.