Cleo walczyła na scenie z poważnym problemem. Po koncercie nie wytrzymała i ujawniła, co naprawdę się wydarzyło

Tysiące ludzi na trybunach, orkiestra i występ, do którego przygotowania kosztowały mnóstwo pracy. Cleo miała wszystkie powody, by cieszyć się swoim udziałem w Roztańczonym PGE Narodowym. Zamiast tego musiała zmierzyć się z sytuacją, która dla każdego wokalisty śpiewającego na żywo może być prawdziwym koszmarem. W pewnym momencie przestała słyszeć własny głos. Choć publiczność nie od razu musiała wiedzieć, co się dzieje, część widzów zauważyła, że artystka próbuje zasygnalizować problem. Następnego dnia sama opowiedziała o wszystkim. Jej słowa nie pozostawiają wątpliwości, jak mocno przeżyła ten wieczór.

Cleo dawała znaki, że coś jest nie tak. Widzowie zauważyli problem
Sobotni koncert na PGE Narodowym zgromadził prawdziwą mieszankę muzycznych gwiazd. Przed stadionową publicznością oraz osobami oglądającymi wydarzenie w telewizji zaprezentowali się między innymi Maryla Rodowicz, Roksana Węgiel, Skolim i Cleo.
Wydarzenie miało być wielkim muzycznym świętem. Nie zabrakło znanych przebojów, widowiskowej oprawy i występów przygotowanych z myślą o ogromnej publiczności. Jednak w trakcie koncertu nie wszystko działało tak, jak powinno.
W internecie szybko zaczęto zwracać uwagę na jakość nagłośnienia. Pojawiały się zastrzeżenia do technicznej realizacji występów, a szczególnie dużo emocji wywołały kłopoty, z którymi mierzyła się Cleo, znana między innymi z przeboju „Łowcy gwiazd”.
Widzowie zauważyli, że wokalistka próbuje porozumieć się z osobami odpowiedzialnymi za dźwięk. Problem dotyczył odsłuchu, czyli systemu pozwalającego artyście słyszeć własny głos oraz muzykę podczas wykonywania utworu.
Dla osoby śpiewającej na żywo takie utrudnienie ma ogromne znaczenie. Zwłaszcza gdy koncert odbywa się na stadionie, gdzie akustyka stanowi dodatkowe wyzwanie.
Niektórzy internauci nie kryli oburzenia tym, że trudności nie zostały rozwiązane w trakcie piosenki.
„Słabo dla dźwiękowca, że nie pomógł Asi w problemach z odsłuchem” — ocenił jeden z komentujących.
Inna osoba zwróciła uwagę na to, że pomimo niesprzyjających okoliczności Cleo nie przerwała śpiewania.
„Mimo problemów z odsłuchem poradziła sobie świetnie!” — można było przeczytać wśród reakcji.
Pojawiły się też znacznie ostrzejsze słowa:
„Nie rozumiem bagatelizowania przez cały utwór problemów z odsłuchem i psucia komuś tak pięknego występu, Cleo wyraźnie pokazywała, że się nie słyszy, a mimo to nie zostało z tym nic zrobione wstyd”.
Następnego dnia Cleo zabrała głos. Nie ukrywała, jak bardzo ją to zabolało
Po zakończeniu imprezy wokalistka zdecydowała się wyjaśnić swoim obserwatorom, co przeżyła podczas występu. W niedzielę, dzień po koncercie, opublikowała na Instagramie osobisty wpis.

Nie próbowała udawać, że wszystko przebiegło zgodnie z planem. Przyznała, że znalazła się w wyjątkowo trudnej sytuacji, w której mimo przygotowań i obecności orkiestry nie była w stanie prawidłowo kontrolować tego, co słyszy na scenie.
„Wyobraźcie sobie… Stadion Narodowy, tysiące ludzi, orkiestra, a ja nagle nie słyszę własnego głosu. Wczoraj właśnie z tym musiałam się zmierzyć” — napisała.
To właśnie brak odpowiedniego odsłuchu stał się największym problemem. Cleo przypomniała, że występ z orkiestrą na tak wielkim obiekcie wymaga od artysty nie tylko umiejętności, lecz także ogromnej koncentracji.
„Śpiewanie na żywo z orkiestrą na tak ogromnym stadionie, gdzie akustyka sama w sobie jest wielkim wyzwaniem, wymaga ogromnego skupienia. A kiedy dodatkowo zawodzi odsłuch, robi się naprawdę ciężko…” — wyjaśniła.
Jej relacja pokazała, że to, co dla widzów mogło wyglądać jak chwilowe zamieszanie techniczne, dla niej oznaczało konieczność kontynuowania występu w warunkach, na które nie miała wpływu.
„Nie chciałam was zawieść”. Cleo opowiedziała o rozczarowaniu
Najbardziej osobista część wpisu dotyczyła emocji, które towarzyszyły artystce. Za stadionowym koncertem stały przecież przygotowania i wysiłek całego zespołu. Cleo liczyła na to, że będzie mogła skupić się na muzyce i kontakcie z publicznością.
Zamiast spokojnie realizować przygotowany występ, musiała mierzyć się z niesprawnym odsłuchem.
„Nie ukrywam, że było mi strasznie przykro. Włożyliśmy ogrom pracy i serca w ten występ, a zamiast cieszyć się każdą chwilą na scenie, musiałam walczyć z trudnościami, na które nie miałam wpływu. Ale nie chciałam was zawieść!” — przyznała.
W tych słowach nie chodziło jedynie o techniczne niedociągnięcie. Wokalistka wyraźnie podkreśliła, że najważniejsi pozostawali dla niej ludzie, którzy przyszli jej posłuchać.
Mimo problemów zdecydowała się śpiewać dalej. Nie zrezygnowała z wykonania utworu, choć warunki odbiegały od tych, na jakie liczyła.
„Zacisnęłam zęby, śpiewałam dalej i dałam z siebie wszystko, co mogłam w tych warunkach. Mam ogromną nadzieję, że mimo tych problemów podobał wam się nasz występ i poczuliście emocje, które chcieliśmy wam przekazać!” — zakończyła swój wpis.
Publiczność stanęła w jej obronie. Krytyka dotyczyła czegoś innego
Reakcje po występie pokazują, że część widzów rozdzieliła ocenę samej wokalistki od problemów technicznych, które towarzyszyły koncertowi.
Choć nie brakowało krytycznych komentarzy dotyczących realizacji dźwięku, pojawiały się również wyrazy uznania dla Cleo za to, że mimo trudności potrafiła doprowadzić występ do końca.
Dla niektórych obserwujących szczególnie niezrozumiałe było to, że artystka miała sygnalizować brak odsłuchu, a problem nie został usunięty podczas wykonywania utworu.

Cała sytuacja przypomniała, jak wiele podczas koncertu na żywo zależy nie tylko od wokalisty, ale również od osób odpowiadających za techniczną stronę widowiska. Publiczność widzi gwiazdę w świetle reflektorów, lecz nie zawsze zdaje sobie sprawę z trudności, które mogą pojawić się za kulisami tak dużego przedsięwzięcia.
Cleo chciała zaprezentować przygotowany z orkiestrą występ i przekazać słuchaczom emocje, nad którymi wcześniej pracowała. Ostatecznie zamiast samej radości ze śpiewania pozostał jej również żal związany z problemami, których nie była w stanie samodzielnie rozwiązać.
Mimo rozczarowania nie skierowała swojej wypowiedzi przeciwko publiczności. Przeciwnie — to właśnie do fanów zwróciła się z nadzieją, że nawet w tych niesprzyjających warunkach udało się stworzyć dla nich coś wartościowego.
Sobotni wieczór na Roztańczonym PGE Narodowym Cleo zapamięta więc nie tylko jako występ przed tysiącami ludzi, ale także jako trudny sprawdzian profesjonalizmu. Artystka nie ukrywała emocji, a jej szczere wyznanie pokazało, jak wiele może kosztować wykonawcę koncert, podczas którego zawodzi sprzęt.