Aleksandra Szwed szczerze o powrocie „Rodziny Zastępczej”. Sentyment jest ogromny, ale wątpliwości też

Aleksandra Szwed od lat jest kojarzona z rolą Elizy w „Rodzinie Zastępczej”. To właśnie ten serial otworzył jej drzwi do popularności i sprawił, że widzowie zapamiętali ją jako jedną z najbardziej rozpoznawalnych młodych twarzy produkcji. Nic dziwnego, że temat ewentualnego powrotu kultowego tytułu wzbudza u niej wiele emocji.

W ostatnim czasie coraz częściej mówi się o reaktywacjach seriali i programów, które przed laty przyciągały przed telewizory tłumy widzów. Powrót „rodzinki.pl” pokazał, że dawne hity nadal mają ogromny potencjał sentymentalny, a Telewizja Polska poszła krok dalej, zapowiadając nowy sezon „Rancza”.

Kultowa komedia z Iloną Ostrowską, Cezarym Żakiem i Arturem Barcisiem ma pojawić się w ramówce TVP razem z jesienną ofertą stacji. To sprawiło, że fani innych seriali sprzed lat zaczęli zadawać sobie podobne pytanie: skoro wraca „Ranczo”, to może kiedyś przyjdzie też czas na „Rodzinę Zastępczą”.

Jedną z osób, które naturalnie musiały zostać zapytane o taki scenariusz, jest Aleksandra Szwed. To właśnie w „Rodzinie Zastępczej” zaczynała swoją przygodę z show-biznesem, wcielając się w Elizę, jedną z bohaterek związanych z rodziną Anny i Jacka Kwiatkowskich.

Aktorka nie ukrywa, że powrót na plan byłby dla niej bardzo emocjonalnym doświadczeniem. Serial zajmuje w jej życiu szczególne miejsce, a wspomnienia z tamtego okresu nadal mają dla niej dużą wartość.

„Na pewno byłaby to dla mnie bardzo przyjemna, sentymentalna podróż i powrót do fantastycznej historii” — przyznała Aleksandra Szwed.

Na tym jednak kończy się prosta część odpowiedzi. 36-latka nie rzuca się bezwarunkowo w marzenia o kontynuacji i nie ukrywa, że ma sporo znaków zapytania. Jej zdaniem sam sentyment nie wystarczy, by odtworzyć magię serialu sprzed lat.

Największa wątpliwość dotyczy scenariusza. Aleksandra Szwed podkreśla, że „Rodzina Zastępcza” miała swój wyjątkowy rytm, humor i język, a za tym stał konkretny twórczy umysł. Bez niego powrót mógłby być bardzo trudny.

„Natomiast czy jest to możliwe, czy miałoby to sens, czy miałoby ręce i nogi – szczerze mówiąc, nie jestem w stanie tego powiedzieć, dlatego że nie potrafię sobie wyobrazić, kto miałby zastąpić naszego fantastycznego, świętej pamięci scenarzystę” — dodała aktorka.

Szwed zwróciła uwagę na Roberta Bruttera, który miał ogromny wpływ zarówno na „Rodzinę Zastępczą”, jak i na „Ranczo”. To właśnie jego teksty, zdaniem aktorki, były jednym z fundamentów sukcesu obu produkcji.

Dlatego z dużym zainteresowaniem czeka na nową odsłonę „Rancza”. Dopiero po zobaczeniu efektu będzie mogła ocenić, czy twórcom udało się zastąpić tak charakterystyczny sposób pisania i utrzymać ducha dawnej produkcji.

„W związku z tym, że Roberta Bruttera już między nami nie ma, jestem bardzo ciekawa, jak twórcy poradzą sobie z 'Ranczem’. Będę w stanie odpowiedzieć na to pytanie, kiedy zobaczę nową serię 'Rancza’. Wtedy z przyjemnością odpowiem, czy udało się zastąpić ten niesamowity umysł scenarzysty, bo moim zdaniem magia obu tych seriali leżała przede wszystkim w tekście. Myśmy czuli ją, biorąc scenariusz do ręki” — wspomniała Aleksandra Szwed.

W jej słowach słychać nie tylko ostrożność, ale też duży szacunek do tego, czym „Rodzina Zastępcza” była dla widzów i aktorów. Dla Szwed kontynuacja nie mogłaby być zwykłym powrotem znanego tytułu. Musiałaby mieć sens, dobry tekst i odpowiedni zespół.

Mimo obaw aktorka nie zamyka jednak drzwi. Przyznaje, że gdyby pojawił się konkretny pomysł, prawdopodobnie sentyment okazałby się silniejszy od lęku przed rozczarowaniem.

„Gdyby był taki pomysł, to podejrzewam, że jednak sentyment by wygrał i pewnie bym w to poszła. Natomiast nie ukrywam, miałabym wątpliwości” — podsumowała.

To jasny sygnał dla fanów „Rodziny Zastępczej”. Aleksandra Szwed nie mówi „nie”, ale też nie udaje, że powrót kultowego serialu byłby prostą decyzją. Wie, że przy tak lubianej produkcji ryzyko jest ogromne, bo widzowie pamiętają nie tylko bohaterów, ale też atmosferę, dialogi i emocje z dawnych odcinków.

Na razie nie ma oficjalnych informacji o kontynuacji „Rodziny Zastępczej”. Sama dyskusja pokazuje jednak, że serial wciąż żyje w pamięci publiczności. A jeśli kiedyś naprawdę wróci temat nowych odcinków, Aleksandra Szwed najpewniej stanie przed decyzją, w której serce i zawodowa ostrożność będą musiały zmierzyć się ze sobą.