Zofia Zborowska ogłosiła, że pozywa TVN. Widzowie uwierzyli w jej słowa, a potem wybuchła burza. „Poczułam, że ze mnie zadrwiłaś”

Zofia Zborowska niespodziewanie opublikowała nagranie, które początkowo wyglądało jak zapowiedź poważnego konfliktu z TVN-em. Aktorka z kamienną twarzą opowiadała o sytuacji, która miała doprowadzić ją do podjęcia kroków prawnych przeciwko stacji. Twierdziła, że próbowała nie dopuścić do emisji kompromitującego ją materiału, ale jej prośby zostały zignorowane. Dopiero pod koniec oświadczenia wyszło na jaw, że całość jest żartem związanym z programem „Taskmaster”. Nie wszyscy obserwatorzy docenili jednak takie poczucie humoru. Niektórzy poczuli się oszukani, a pod publikacją rozpętała się gorąca dyskusja.

Zofia Zborowska znów przed kamerami. Tym razem podjęła nietypowe wyzwanie

39-letnia Zofia Zborowska od dawna udowadnia, że potrafi odnaleźć się zarówno w tradycyjnej telewizji, jak i w świecie mediów społecznościowych.

Córka aktorów Marii Winiarskiej i Wiktora Zborowskiego ma na swoim koncie liczne role ekranowe oraz doświadczenie w dubbingu. Jest również jedną z bardziej rozpoznawalnych osobowości internetowych wśród polskich aktorek.

Jej profil obserwuje ponad 550 tysięcy osób.

Zborowska chętnie pokazuje tam fragmenty codziennego życia, publikuje humorystyczne nagrania, realizuje współprace reklamowe i informuje o kolejnych przedsięwzięciach zawodowych.

Widzowie znają ją również jako żonę byłego siatkarza Andrzeja Wrony.

Ostatnio aktorka coraz częściej pojawia się także w telewizyjnych produkcjach TVN-u. Można ją oglądać zarówno w serialu, jak i w programie rozrywkowym „Taskmaster”.

I właśnie z tym drugim formatem związane jest zamieszanie, które niespodziewanie wywołała swoim najnowszym nagraniem.

„Taskmaster” wystawił ją na próbę. Zborowska rywalizuje z czwórką znanych uczestników

Program „Taskmaster” opiera się na rywalizacji uczestników wykonujących nietypowe, często absurdalne zadania.

W polskiej wersji jego gospodarzami są Adam Woronowicz i Cezary Sikora.

W pierwszym sezonie o zwycięstwo walczy pięć znanych osób: Zofia Zborowska, Wiolka Walaszczyk, Kazimierz Mazur, Rafał Rutkowski oraz Żabson.

Każdy z uczestników musi mierzyć się z wyzwaniami, które wymagają nie tylko pomysłowości, ale również gotowości do znalezienia się w zabawnych, niekiedy niezręcznych sytuacjach.

Zborowska przekonała się już, że rywalizacja nie należy do najłatwiejszych.

Jak dotąd udało jej się wygrać jeden odcinek, wyemitowany w połowie września.

Mimo że aktorka jest znana z dużego dystansu do siebie, nie wszystkie wykonywane zadania muszą przedstawiać ją w korzystnym świetle.

Właśnie ten element programu postanowiła wykorzystać w nagraniu opublikowanym przed kolejnym odcinkiem.

Aktorka ogłosiła poważny konflikt ze stacją. Jej słowa brzmiały bardzo przekonująco

W poniedziałkowy poranek na profilu Zofii Zborowskiej pojawiło się wideo stylizowane na oficjalne oświadczenie.

Aktorka mówiła spokojnie, zachowując poważny wyraz twarzy. Wszystko wskazywało na to, że chce przekazać obserwatorom niepokojące informacje dotyczące swojej współpracy z telewizją.

„Zdecydowałam się wydać to oświadczenie, ponieważ sytuacja związana z programem «Taskmaster» doszła do punktu, w którym muszę zareagować” – rozpoczęła.

Następnie wyjaśniła, że miała podejmować próby przekonania produkcji do usunięcia jednego z zadań z nadchodzącego odcinka.

„Starałam się wpłynąć na produkcję i na stację TVN, aby jeden z tasków, który ma zostać wyemitowany w najbliższym odcinku, nie był pokazany” – kontynuowała.

Sposób, w jaki przedstawiała całą sytuację, mógł sugerować, że rzeczywiście doszło do poważnego sporu pomiędzy uczestniczką a osobami odpowiedzialnymi za program.

Zborowska podkreślała, że nie chciała dopuścić do publikacji materiału, ponieważ przedstawia ją w wyjątkowo niekorzystnym świetle.

„Skrajnie kompromitujący”. Zborowska twierdziła, że jej prośby zostały zignorowane

W dalszej części nagrania aktorka coraz mocniej akcentowała swoje rzekome niezadowolenie.

Wyjaśniała, że jeden z fragmentów nowego odcinka może narazić ją na ośmieszenie.

„Została w nim zarejestrowana sytuacja, która pokazuje moją osobę w sposób skrajnie kompromitujący” – oznajmiła.

Według przedstawionej przez nią wersji wydarzeń rozmowy z produkcją nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

Zborowska twierdziła, że osoby odpowiedzialne za emisję uznały sporny fragment za wyjątkowo zabawny i dlatego nie zamierzały z niego rezygnować.

Przy takim przebiegu wypowiedzi wielu internautów mogło spodziewać się informacji o zerwaniu współpracy, formalnej skardze albo rzeczywistym pozwie.

I rzeczywiście, aktorka zapowiedziała wystąpienie na drogę sądową.

Jednak lista osób i podmiotów, które zamierzała pozwać, całkowicie zmieniła wydźwięk oświadczenia.

Chciała pozwać TVN, Taskmastera i… kuca Wilberta. Dopiero wtedy wyszło na jaw, o co chodzi

W finale nagrania Zofia Zborowska poinformowała, że zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec wszystkich, których obwinia za sytuację.

„Nie mam więc wyjścia i w związku z emisją taska, (…) zdecydowałam się pozwać TVN, samego Taskmastera oraz kuca Wilberta. Dziękuję” – zakończyła.

Właśnie wzmianka o kucu Wilbercie zdradziła humorystyczny charakter całej publikacji.

Nie było to zatem rzeczywiste ogłoszenie pozwu przeciwko telewizji, ale żartobliwa zapowiedź kolejnego odcinka programu.

Aktorka wykorzystała formę poważnego komunikatu, aby zbudować napięcie i zaskoczyć widzów absurdalnym zakończeniem.

Taki rodzaj humoru doskonale wpisuje się w charakter „Taskmastera”, gdzie uczestnicy regularnie muszą radzić sobie z nietypowymi wyzwaniami.

Problem w tym, że część odbiorców potraktowała pierwsze słowa Zborowskiej całkowicie dosłownie.

Gdy odkryli prawdziwy sens nagrania, nie wszyscy byli rozbawieni.

Niektórzy internauci naprawdę uwierzyli w konflikt. Potem posypały się pretensje

Pod publikacją szybko pojawiły się komentarze.

Część obserwatorów od razu rozpoznała dowcip i postanowiła kontynuować go w podobnym tonie.

Inni byli jednak przekonani, że Zborowska opowiada o prawdziwym problemie zawodowym.

Jedna z internautek przyznała, że nie zna programu, ale uwierzyła w przedstawioną historię.

„Nie znam programu, ale myślę, że na pewno masz ku temu poważne powody. Trzymaj się, Zosiu” – napisała.

Aktorka musiała wyprowadzić ją z błędu.

Nie wszyscy jednak potraktowali sytuację z równie dużą wyrozumiałością.

Niektórzy zaczęli krytykować sam pomysł reklamowania programu poprzez sugerowanie poważnego konfliktu.

„Nie wszystkim musi się podobać taka promocja programu… Komuś jeszcze się nie podoba?” – zapytała jedna z osób.

Zborowska odpowiedziała jej jednym słowem.

„Mi” – odparła ironicznie.

W ten sposób pokazała, że nie zamierza porzucać żartobliwego tonu nawet w obliczu negatywnych komentarzy.

„Poczułam, że ze mnie zadrwiłaś”. Jedna z kobiet nie kryła rozczarowania

Wśród komentarzy znalazły się również znacznie ostrzejsze wypowiedzi.

Jedna z obserwatorek zarzuciła aktorce, że wykorzystała zaufanie osób śledzących jej profil.

„Jak to jest ściema i promocja tego odcinka, to bardzo słaba” – rozpoczęła swoją krytykę.

Kobieta wyjaśniła, że początkowo uwierzyła w przedstawione oświadczenie i bardzo się nim przejęła.

Jej zdaniem forma nagrania była nieodpowiednia, ponieważ mogła wywoływać autentyczne emocje u ludzi, którzy sympatyzują z aktorką.

„Granie na emocjach (…) widzów i obserwujących, którzy z jakiegoś powodu są tu z Tobą. Ja uwierzyłam w to oświadczenie ze łzami w oczach, a potem przeczytałam komentarze. Poczułam, że ze mnie zadrwiłaś” – napisała.

To jednak nie była jedyna osoba, która negatywnie oceniła publikację.

Kolejna internautka uznała, że tak nietypowa promocja wynika z problemów samego programu.

„Ten program to totalna klapa, więc jakoś trzeba go wypromować. Szkoda, że w ten sposób” – stwierdziła.

Takie komentarze wyraźnie pokazały, że nie wszyscy odbiorcy akceptują żarty polegające na udawaniu poważnych konfliktów.

Zborowska nie odpuściła. Na krytykę programu odpowiedziała kolejnym żartem

Wśród komentarzy znalazły się również uwagi bezpośrednio podważające sens udziału aktorki w „Taskmasterze”.

Jedna z osób stwierdziła, że Zborowska nie powinna angażować się w tego rodzaju produkcję.

„Uważam, że taka fajna osoba jak Pani nie powinna brać udziału w takim programie. Program jest głupi i naprawdę zastanawiam się: kto to ogląda?” – napisał internauta.

Aktorka ponownie postawiła na krótki, humorystyczny komentarz.

„Moja mama” – odpowiedziała.

Tym razem nawiązała do swojej matki, Marii Winiarskiej, sugerując żartobliwie, że przynajmniej ona śledzi program z udziałem córki.

Wypowiedź dobrze oddaje sposób, w jaki Zborowska komunikuje się z obserwatorami.

39-latka często posługuje się ironią i nie boi się żartować z własnego wizerunku.

Jednak najnowsza publikacja pokazała, że taki rodzaj humoru potrafi wywołać skrajnie różne reakcje.

Dla jednych był pomysłową reklamą telewizyjnego show, dla innych niepotrzebnym wprowadzaniem odbiorców w błąd.

Czy Zofia Zborowska przesadziła z żartem?

Cała historia zaczęła się od nagrania, które miało zbudować zainteresowanie nadchodzącym odcinkiem „Taskmastera”.

Zofia Zborowska postanowiła wykorzystać poważny ton, aby przekonać obserwatorów, że w jej relacjach z TVN-em doszło do konfliktu.

Dopiero końcowa zapowiedź pozwania kuca Wilberta ujawniła, że widzowie mają do czynienia z humorystyczną inscenizacją.

Nie ma więc podstaw, by traktować jej słowa jako potwierdzenie rzeczywistego procesu sądowego ze stacją.

Mimo to reakcje pod publikacją pokazują, jak łatwo internetowy żart może zostać odebrany zupełnie inaczej, niż zakładała osoba, która go przygotowała.

Część fanów doceniła kreatywność aktorki, inni poczuli się rozczarowani.

Sama Zborowska nie straciła jednak dystansu i odpowiadała na komentarze w swoim charakterystycznym stylu.

Pozostaje pytanie, czy taka forma promocji rzeczywiście zachęci widzów do obejrzenia kolejnego odcinka, czy raczej sprawi, że część z nich będzie ostrożniej podchodzić do następnych oświadczeń gwiazdy.

A wy po czyjej jesteście stronie? Czy Zofia Zborowska przygotowała świetny żart, czy udawanie poważnego sporu z telewizją to już przesada?