Viki Gabor po dłuższym czasie poza centrum uwagi znów pojawiła się na scenie i natychmiast wywołała dyskusję. Jej występ podczas koncertu „Lata z Radiem i Telewizją Polską” miał być artystycznym powrotem po miesiącach ciszy, ale reakcje widzów szybko pokazały, że publiczność nie zamierza patrzeć na wszystko bezkrytycznie.
Ostatnie miesiące nie były dla wokalistki spokojne. Pod koniec ubiegłego roku zrobiło się o niej głośno, gdy wyszło na jaw, że wzięła ślub z Giovanim Trojankiem. Dla wielu osób była to ogromna niespodzianka, bo wcześniej mało kto wiedział, że artystka jest w związku.

Szybko doprecyzowano jednak, że nie chodziło o formalne zawarcie małżeństwa, lecz o tradycyjną ceremonię. Mimo to temat zaczął żyć własnym życiem, a wokół Viki zrobił się medialny szum, którego trudno było uniknąć.
Sytuacji nie ułatwiało to, że sama wokalistka trzymała relację z dala od opinii publicznej. Kolejne informacje nie wypływały bezpośrednio od niej, lecz między innymi od dziadka jej partnera. To sprawiło, że zamiast jasnego komunikatu pojawił się chaos, domysły i coraz więcej komentarzy.
Na tym napięcie się nie skończyło. Do mediów trafiały także niepochlebne doniesienia dotyczące zachowania jej ojca, a później Viki znalazła się w centrum afery związanej z głosowaniem podczas międzynarodowego konkursu. Z czasem okazało się, że została w nią wciągnięta niesłusznie, ale fala komentarzy zdążyła już zrobić swoje.
Po tych wydarzeniach Gabor zdecydowała się usunąć w cień. Ograniczyła aktywność i skupiła się na sobie, bo publiczna presja zaczęła odbijać się na jej zdrowiu. Sama przyznała później, że potrzebowała odcięcia od mediów społecznościowych.
„Musiałam się trochę skupić na sobie i na moim zdrowiu (…), więc stwierdziłam, że muszę odsunąć się od social mediów” – wyjaśniła w „Pytaniu na śniadanie”.
Dlatego jej powrót na scenę wzbudził tak duże zainteresowanie. Gabor pojawiła się na koncercie „Lata z Radiem i Telewizją Polską”, gdzie wystąpiła obok znanych nazwisk. Na tej samej imprezie pojawili się między innymi Kasia Moś, Halina Mlynkova, Natalia Kukulska oraz Varius Manx z Kasią Stankiewicz.
Dla Viki był to ważny moment, bo po długiej nieobecności mogła znów pokazać się publiczności w roli, z której jest najbardziej znana. Scena miała być powrotem do normalności, muzyki i kontaktu z fanami. Tyle że zaraz po występie w sieci ruszyła lawina opinii.
Widzowie bardzo szybko zaczęli komentować jej wykonanie. Część osób chwaliła wokalistkę za talent, lekkość i głos. Nie brakowało głosów zachwytu, bo wielu fanów wciąż uważa, że Gabor ma sceniczną energię i potrafi przyciągnąć uwagę.
Obok pochwał pojawiły się jednak wyraźne zastrzeżenia. Najwięcej komentarzy dotyczyło dykcji. Zdaniem części internautów wciąż trudno było zrozumieć słowa śpiewane przez artystkę, zwłaszcza na początku występu.
„Świetna jest, talent, lekkość w śpiewaniu”
„Super śpiewa”
„Z całym szacunkiem, ale już drugi raz słucham i nie rozumiem słów”
„Nie rozumiałam kompletnie początku, natomiast myślę, że po angielsku śpiewa ładnie”
„Pięknie”
„Brak dykcji”
Te komentarze pokazują, że powrót Viki Gabor nie przeszedł bez echa. Jedni zobaczyli w nim udany sceniczny comeback po trudnym czasie, inni skupili się na tym, co ich zdaniem artystka powinna poprawić. Występ, który miał przypomnieć publiczności o jej muzycznej stronie, szybko stał się kolejnym tematem do internetowej dyskusji.
W tle nadal pozostaje cała historia jej zniknięcia, związku, tradycyjnej ceremonii, medialnych zawirowań i presji, która wpłynęła na jej zdrowie. Dlatego każdy publiczny krok Gabor jest dziś oglądany znacznie uważniej niż wcześniej.
Na scenie TVP Viki Gabor wróciła do śpiewania, ale nie uciekła od ocen. Publiczność natychmiast podzieliła się na tych, którzy widzą w niej talent i świeżość, oraz tych, którzy nie zamierzają odpuszczać tematu dykcji. Jedno jest pewne: po długiej ciszy jej nazwisko znów wywołało poruszenie.