Sandra Kubicka po latach powiedziała prawdę o „Tańcu z gwiazdami”. Kamery gasły, a ona wracała do domu i płakała

Sandra Kubicka przez lata była kojarzona z uśmiechem, pewnością siebie i efektownymi występami na parkiecie „Tańca z gwiazdami”. Jesienią 2019 roku modelka dotarła w programie aż na podium, ale dopiero teraz wyznała, co naprawdę działo się wtedy poza kamerami. Gdy widzowie oglądali jej profesjonalizm i taneczną energię, prywatnie przechodziła bardzo trudny moment.

Sandra Kubicka, podobnie jak wiele innych znanych osób, zdecydowała się sprawdzić swoje możliwości w „Tańcu z gwiazdami”. Propozycję udziału w show przyjęła jesienią 2019 roku.

Od początku było widać, że na parkiecie radzi sobie bardzo dobrze. Modelka ciężko trenowała i z odcinka na odcinek pokazywała coraz więcej pewności.

Jej tanecznym partnerem był Adam Adamonis, choć część przygotowań musiała odbywać także z Wojciechem Jeschke. Wszystko dlatego, że przydzielony jej tancerz z powodu urazu musiał zrezygnować z treningów.

Mimo tych komplikacji Kubicka dotarła bardzo daleko. Ostatecznie zajęła wysokie trzecie miejsce, co było dużym sukcesem.

Lepsi okazali się tylko Damian Kordas z Janją Lesar oraz Barbara Kurdej-Szatan z Jackiem Jeschke.

Na ekranie Sandra wyglądała jak osoba, która świetnie odnajduje się w nowym wyzwaniu. Uśmiechała się, pracowała na pełnych obrotach i nie dawała po sobie poznać, że w jej życiu prywatnym właśnie zaczyna się bardzo bolesny etap.

W tamtym czasie miała 24 lata, mieszkała w Stanach Zjednoczonych i była zaręczona z przedsiębiorcą Kaio Alvesem Goncalvesem.

Z zewnątrz mogło się wydawać, że jej życie układa się efektownie: taneczny program, popularność, zagraniczna codzienność i planowany ślub. Za kulisami wyglądało to jednak zupełnie inaczej.

Po siedmiu latach Sandra zdecydowała się powiedzieć, że udział w „Tańcu z gwiazdami” zbiegł się z ogromnym emocjonalnym kryzysem.

„Gdy byłam w 'Tańcu z gwiazdami’ (…), uśmiechałam się do kamer, byłam bardzo profesjonalna. Później (…) [wyłączały – przyp. aut.] się kamery, ja wracałam do domu i płakałam” — wyznała w rozmowie z Ewą Chodakowską.

To krótkie zdanie całkowicie zmienia sposób patrzenia na jej udział w programie. Widzowie widzieli występy, oceny, choreografie i uśmiech, ale nie mieli pojęcia, ile emocji Sandra zabierała ze sobą po zejściu z parkietu.

Modelka przyznała, że tamten czas był dla niej bardzo szczególny. Z jednej strony „Taniec z gwiazdami” był doświadczeniem, które dało jej wiele dobrego. Z drugiej — pokazał, że publiczny obraz potrafi mocno różnić się od prywatnej prawdy.

„To jest ciekawy okres, bo on zmienił moje życie pod tym kątem, że dzięki 'Tańcu z gwiazdami’ powtarzam, że 'Ja tutaj jestem dzisiaj’, ale jednocześnie to też mi pokazało, że można być przed kamerami i wszystko pięknie wygląda, a za kulisami jest troszeczkę inaczej” — przyznała szczerze.

Kubicka zrozumiała wtedy, że można jednocześnie cieszyć się wyjątkową przygodą i przeżywać dramat w zupełnie innym obszarze życia.

Przed kamerami trzeba było zachować energię, dyscyplinę i pełen profesjonalizm. Po powrocie do domu nie było już jurorów, publiczności ani świateł. Zostawały emocje, których wcześniej nikt nie widział.

Tuż po zakończeniu udziału w programie Sandra podjęła jedną z najważniejszych decyzji w życiu. Wróciła do Miami ze swoim ówczesnym partnerem, ale coraz wyraźniej czuła, że chce być w Polsce.

„Wróciłam do Miami z moim partnerem i dalej płakałam, że chcę do Polski. I ja wróciłam do tej Polski, tylko bez niego. Odwołałam ślub” — zdradziła.

To był moment przełomowy. Kubicka nie tylko zamknęła ważny etap związku, ale też zdecydowała się wrócić do kraju i rozpocząć życie na nowych zasadach.

Dziś mówi o tym z perspektywy czasu, ale wtedy musiała to być decyzja bardzo trudna. Odwołanie ślubu, zakończenie relacji i powrót do Polski oznaczały całkowitą zmianę planów.

Po tamtym okresie w jej życiu wydarzyło się jeszcze wiele. W 2021 roku Sandra związała się z Baronem.

Relacja szybko stała się jedną z głośniej komentowanych w show-biznesie. W kwietniu 2024 roku para wzięła ślub, a już miesiąc później powitała na świecie syna, Leonarda.

Ich małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu. Sandra Kubicka i Baron oficjalnie rozwiedli się w marcu bieżącego roku.

Niedługo później modelka pochwaliła się nowym związkiem. Obecnie 31-latka jest szczęśliwa u boku Adama Zaorskiego, przedsiębiorcy z Trójmiasta.

Kubicka chętnie pokazuje się z nim w mediach społecznościowych i wygląda na to, że po kolejnych życiowych zmianach znów odnalazła spokój.

Jej najnowsze wyznanie o „Tańcu z gwiazdami” pokazuje jednak, jak wiele może dziać się za pięknym obrazem znanym z telewizji. Uśmiech, błyszczące sukienki i wysokie noty nie zawsze oznaczają, że prywatnie wszystko jest dobrze.

Sandra dopiero po latach powiedziała, że w czasie jednego z najważniejszych telewizyjnych doświadczeń swojego życia wracała do domu i płakała.

To wyznanie może poruszyć wielu fanów, bo pokazuje, że nawet największy profesjonalizm nie chroni przed osobistym bólem.

„Taniec z gwiazdami” dał jej scenę, widoczność i poczucie, że „jest tutaj dzisiaj”. Jednocześnie pomógł jej zobaczyć, że życie za kulisami wymagało od niej odwagi, której widzowie nie mogli ocenić punktami.

Po siedmiu latach Kubicka odsłoniła prawdę, której wtedy nikt nie znał. Gdy kamery gasły, zaczynała się część jej historii, o której przez długi czas milczała.